Tak sadystycznego tygodnia na GPW nie pamiętam, ale też nie powinno być to dla nikogo zaskoczeniem. Niekorzystny układ kalendarza pozostawił rodzimych inwestorów bez wsparcia rządzącej na naszym rynku zagranicy i marazmu należało oczekiwać już od połowy sierpnia. W takich okolicznościach najważniejszym wydarzeniem tygodnia okazał się mecz Wisły Kraków, losowanie politycznych numerków i liczne konkursy audiotele, które jako jedyne dawały szansę wygranej. Nieco łagodząc żartobliwy ton, ja po tym tygodniu najmocniej zwróciłbym uwagę na fakt zwiększenia liczby członków RPP.

Decyzja Rady zapowiada się najważniejszym wydarzeniem nadchodzącego tygodnia. Nawet poniedziałkowe dane o PKB (patrz dynamika inwestycji) dla rynków będą tylko pomocą w szacowaniu szans na obniżkę. Jak na razie inwestorzy zgodni byli co do tego, że "zadecydować powinien jeden głos" (Owsiak, Czekaj lub uprzywilejowany głos Balcerowicza). Mało kto zauważył, że ten głos został już oddany. Tymczasowym nowym członkiem RPP został minister finansów, który zagroził podwyżką akcyzy o 25 groszy w przypadku poniedziałkowego odrzucenia weta prezydenta do ustawy o zwrocie podatku VAT na materiały budowlane. To kuriozum przy rekordowych cenach ropy spowodowałoby, że wzrost inflacji (bezpośrednio cen ropy i pośrednio cen innych produktów/usług) należałoby szacować na co najmniej +0,25% (CPI r/r). Zresztą podobnym jastrzębim argumentem dla Rady byłoby już samo odrzucenie wspomnianego weta (niemal pewne). Z jednej strony rozbija to budżet, a z drugiej zapewnia, że w końcówce roku będziemy mieli boom na materiały budowlane i powtórkę przedunijnego ożywienia produkcji przemysłowej. Nadużyciem byłoby powiedzieć, że same te argumenty gwarantują brak obniżki. Byłyby jednak mocnym alibi dla takiej decyzji.