Według szacunków Instytutu Rozwoju Służb Społecznych, około 15% Polaków korzysta z pomocy społecznej - albo w formie zapomóg i dotacji (wyłączając zasiłki dla bezrobotnych, które funkcjonują w ramach odrębnego systemu ubezpieczeń społecznych), albo w postaci niepieniężnej (np. opłacanie ZUS, darmowe bilety, ośrodki rodzinne, pomoc żywieniowa). Odsetek ten porównać można do procentu osób żyjących w Polsce poniżej minimum egzystencji (12%) albo poniżej minimum socjalnego (ok. 55%). Regulacje ustawowe stanowią, że o wsparcie ubiegać się mogą osoby samotne, których dochód nie przekracza 461 zł lub rodziny, w których dochód na głowę jest niższy niż 316 zł.

PO proponuje tymczasem zastąpić kryterium dochodowe majątkowym. - Każdy, kto chciałby otrzymać pieniądze od państwa, musiałby wypełnić jednostronicową deklarację, co posiada. Na jej podstawie pracownik socjalny razem z urzędnikiem podatkowym oceniałby, czy pomoc rzeczywiście się należy - mówi Rafał Antczak. Ubiegający się o wsparcie wpisywałby na specjalnym formularzu metraż mieszkania, i informował o posiadanych ruchomościach. PO twierdzi, że tzw. deklaracja o ubóstwie ograniczy liczbę osób niesłusznie pobierających zasiłek. A koszty systemu są niemałe. W tym roku w budżecie państwa zapisano na pomoc społeczną 2,83 mld zł, plus 500,2 mln zł rezerwy (zwykle wykorzystywanej). Do tego dochodzą jeszcze środki własne samorządów.

Przeciwko reformie występują tymczasem ci, którzy będą ją wdrażać. - Zastąpienie kryterium dochodowego majątkowym przyniesie tylko dodatkowe koszty. Do weryfikacji deklaracji zaangażować trzeba sztab ludzi. Po za tym pozostaje pytanie - jeżeli np. ktoś ma auto, ale jest to zdezelowany "maluch", to pomoc mu się należy czy też nie? - pyta Joanna Staręga-Piasek, przewodnicząca Rady Pomocy Społecznej. Z danych RPS wynika, że tylko około 5% świadczeń zostało przyznanych niesłusznie. - Dla takiej liczby nie warto budować nowego systemu - przestrzega J. Staręga--Piasek.

Również potencjalny koalicjant - PiS - sceptycznie ocenia pomysł Platformy. - Problem nieuczciwości bierze się głównie z tego, że istnieje w Polsce duża szara strefa, przez co w zeznaniach podatkowych beneficjentów nie widać dodatkowego źródła dochodu. Nie sądzę jednak, żeby wprowadzenie samego kryterium majątkowego było właściwe, bo wiele jest rodzin o niskich dochodach, ale np. z większym domem - mówi Tadeusz Cymański, poseł tej partii. PiS wskazuje również na aspekt pragmatyczny - biedni nie poradzą sobie z wypełnieniem deklaracji.

PO nie zgadza się z tymi argumentami. - Kryterium majątkowe jest już wpisane w obowiązującą ustawę, ale jak to zwykle w Polsce bywa, prawo nie jest przestrzegane. Natomiast formularz będzie prosty, a w jednostkach pomocy społecznej zatrudnionych jest ponad 111 tysięcy urzędników. Co razem z 66 tysiącami pracowników aparatu skarbowego na pewno wystarczy - twierdzi R. Antczak.