Trwa hossa na giełdzie węgierskiej. Indeks BUX, po zwyżce o 2,2%, dotarł we wtorek do najwyższego poziomu w historii - 21 654 pkt. Spadkowa korekta, która trwała od początku sierpnia, okazała się łagodna. Obniżyła wartość indeksu tylko o 5,5% i nie wniosła większych zmian do technicznego obrazu rynku. Najlepiej przysłużyła się krótkoterminowym wskaźnikom. Te po osiągnięciu na drugiej sesji sierpnia bardzo wysokich poziomów zdołały już wrócić do stref równowagi, co powinno sprzyjać kontynuacji trendu wzrostowego.
W średnim terminie natomiast rynek cały czas jest mocno wykupiony. Nie jest to najlepsza zachęta do kupna akcji, ale dotychczasowe doświadczenie nakazuje, aby do tego sygnału, w tak silnym trendzie, z jakim mamy teraz do czynienia, podchodzić z rezerwą. Podejmując decyzje inwestycyjne najlepiej więc oprzeć się na samym wykresie indeksu. Tutaj przebity został niedawny szczyt, co należy traktować jako argument przemawiający za posiadaniem akcji. Poziom, który będzie chronił przed ewentualnym pogorszeniem nastrojów, znajduje się na wysokości 20 180 pkt. Tworzy go dołek z 12 sierpnia. Dopiero po przełamaniu tego poziomu warto będzie pomyśleć o odchudzeniu portfela.
Nie poprawia się natomiast obraz niemieckiego DAX-a. W sierpniu powstała na nim niekorzystna formacja głowy z ramionami, której linia szyi przebiega na wysokości 4850 pkt. Przełamana została w piątek, a na wykresie pojawiła się wysoka czarna świeca (najwyższa od 7 lipca). W poniedziałek i na początku wczorajszej sesji byliśmy świadkami ruchu powrotnego do tego oporu. Ostatecznie wtorkowa sesja zakończyła się 0,5-proc. spadkiem. Ryzyko, że zniżka będzie trwała, jest więc duże. Tym bardziej że w piątek pokonana została także linia trendu wzrostowego. Wysokość głowy z ramionami sugeruje, że przecena sięgnie przynajmniej 4670 pkt. Najbliższe wsparcie znajduje się natomiast dopiero w okolicy 4600 pkt. Z kupnem akcji należy się wstrzymać do chwili, kiedy średnioterminowe wskaźniki techniczne spadną poniżej poziomów równowagi.