Prawdziwym gwoździem do trumny może okazać się huragan Katrina, który sparaliżował 95% produkcji ropy w Zatoce Meksykańskiej. To prawda - naturalne kataklizmy dotykały dużo bogatsze miejsca w USA. Luizjana wytwarza zaledwie 1% amerykańskiego produktu krajowego brutto i zajmuje dalekie 42. miejsce na liście stanów o najwyższych dochodach per capita, ale uderzenie huraganu w wybrzeże Zatoki Meksykańskiej stanowiło dotkliwy cios w miękkie podbrzusze Ameryki. To tu przeładowuje się większość importowanej i produkowanej w Zatoce ropy oraz produktów rolnych. Stanom Zjednoczonym grozi obecnie poważny kryzys paliwowy. Po raz pierwszy w historii może się okazać, że kataklizm, który zwykle niszczył dobytek, ale stymulował rozwój gospodarczy, tym razem może mieć zupełnie odwrotny skutek - wpędzi cały kraj w poważne kłopoty gospodarcze.
Co zrobi Fed?
W ciągu zaledwie dwóch dni ceny benzyny skoczyły średnio o ponad 40 centów za galon (3,78 l). Analitycy przewidują, że jeszcze przed końcem tygodnia średnia cena przekroczy psychologiczny próg 3 USD, a do końca roku całkiem realny będzie wzrost do 4 USD za galon. Taki poziom będzie dla Amerykanów prawdziwym szokiem.
Wzrost cen i obawy przed inflacją zmuszą Rezerwę Federalną do dalszego podwyższania stóp procentowych, co także nie wpłynie pozytywnie na stymulowanie rozwoju gospodarczego. Wielu ekonomistów przewiduje, że wobec coraz silniejszych napięć inflacyjnych Fed odejdzie od kontynuowanej od 14 miesięcy polityki stopniowego zwiększania stóp, każdorazowo o 25 punktów bazowych i zdecyduje się na bardziej radykalne podwyżki - co najmniej o 0,5 pkt proc.
Ostatnie dane świadczą jeszcze o tym, że w sierpniu konsumenci byli wciąż nastawieni optymistycznie. Mierzony przez Conference Board wskaźnik zaufania konsumentów wzrósł w sierpniu do 105,6 pkt, w porównaniu ze 103,6 pkt w lipcu. Obawy, że Amerykanie płacący coraz więcej za energię i paliwa obetną swoje wydatki, są jednak coraz bardziej realne.