Reklama

Wielkie hamowanie?

Wysokie ceny energii mogą zachwiać zaufaniem konsumentów i zahamować rozwój gospodarczy Stanów Zjednoczonych - twierdzą zgodnie ekonomiści. W najgorszym ze scenariuszy Ameryce grozi znów okres stagnacji.

Publikacja: 01.09.2005 08:10

Prawdziwym gwoździem do trumny może okazać się huragan Katrina, który sparaliżował 95% produkcji ropy w Zatoce Meksykańskiej. To prawda - naturalne kataklizmy dotykały dużo bogatsze miejsca w USA. Luizjana wytwarza zaledwie 1% amerykańskiego produktu krajowego brutto i zajmuje dalekie 42. miejsce na liście stanów o najwyższych dochodach per capita, ale uderzenie huraganu w wybrzeże Zatoki Meksykańskiej stanowiło dotkliwy cios w miękkie podbrzusze Ameryki. To tu przeładowuje się większość importowanej i produkowanej w Zatoce ropy oraz produktów rolnych. Stanom Zjednoczonym grozi obecnie poważny kryzys paliwowy. Po raz pierwszy w historii może się okazać, że kataklizm, który zwykle niszczył dobytek, ale stymulował rozwój gospodarczy, tym razem może mieć zupełnie odwrotny skutek - wpędzi cały kraj w poważne kłopoty gospodarcze.

Co zrobi Fed?

W ciągu zaledwie dwóch dni ceny benzyny skoczyły średnio o ponad 40 centów za galon (3,78 l). Analitycy przewidują, że jeszcze przed końcem tygodnia średnia cena przekroczy psychologiczny próg 3 USD, a do końca roku całkiem realny będzie wzrost do 4 USD za galon. Taki poziom będzie dla Amerykanów prawdziwym szokiem.

Wzrost cen i obawy przed inflacją zmuszą Rezerwę Federalną do dalszego podwyższania stóp procentowych, co także nie wpłynie pozytywnie na stymulowanie rozwoju gospodarczego. Wielu ekonomistów przewiduje, że wobec coraz silniejszych napięć inflacyjnych Fed odejdzie od kontynuowanej od 14 miesięcy polityki stopniowego zwiększania stóp, każdorazowo o 25 punktów bazowych i zdecyduje się na bardziej radykalne podwyżki - co najmniej o 0,5 pkt proc.

Ostatnie dane świadczą jeszcze o tym, że w sierpniu konsumenci byli wciąż nastawieni optymistycznie. Mierzony przez Conference Board wskaźnik zaufania konsumentów wzrósł w sierpniu do 105,6 pkt, w porównaniu ze 103,6 pkt w lipcu. Obawy, że Amerykanie płacący coraz więcej za energię i paliwa obetną swoje wydatki, są jednak coraz bardziej realne.

Reklama
Reklama

Nadchodzą chude dni

- Ponieważ do tej pory gospodarka rozwijała się w solidnym tempie, konsumenci nie odczuwali podwyżek cen paliwa. Sytuacja zmieni się jednak w najbliższych miesiącach - twierdzi Nariman Behravesh, główny ekonomista firmy konsultingowej Global Insight.

Z raportu Departamentu Handlu wynika, że w lipcu odnotowano najwyższy od 15 miesięcy spadek zamówień (o 1,9%) dla amerykańskiego przemysłu. Zamówienia na dobra trwałego użytku spadły w tym samym czasie o 4,9%. Jako jedną z głównych przyczyn tego zjawiska wymienia się wzrost cen energii. Producenci nie byli pewni, na jakim poziomie będzie się utrzymywać popyt w ostatnich miesiącach bieżącego roku i na wszelki wypadek obniżyli produkcję.

Departament Handlu zrewidował w środę dane dotyczące wzrostu amerykańskiego PKB w II kwartale. Zamiast szacowanych wcześniej 3,4% wyniósł on 3,3%, bo importowano do USA więcej towarów, przy mniejszych zakupach konsumentów. Większość ekonomistów wciąż przewiduje, że wzrost PKB w III kwartale br. wyniesie jeszcze około 4%, ale w ostatnich trzech miesiącach roku będzie już dużo niższy. Optymistyczne szacunki mówią o 2,5%. Jeśli jednak ceny energii będą rosnąć, a benzyna dojdzie nawet do 4 USD za galon w kolejnych kwartałach, możliwy jest nawet zerowy wzrost gospodarczy.

Nowy Jork

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama