Złoty jest mocny i na razie trudnoo argument przemawiający za jego osłabieniem. Stopy procentowe są na rekordowo niskim poziomie, czyli premia za ryzyko inwestycji w złotego jest bardzo niska. Nie ma to jednak obecnie znaczenia, skoro globalny kapitał wciąż płynie na rynki wschodzące. Apetyt na ryzyko jest ciągle duży.

Nie sądzę, aby wybory były jakimkolwiek czynnikiem ryzyka. Obecne sondaże przedwyborcze wskazują na rząd koalicyjny PO i PiS poparty zdecydowaną większością w parlamencie. To chyba najkorzystniejszy wynik wyborów, z punktu widzenia rynków finansowych.

Kurs EUR/PLN utknął w kanale 4,00-4,06. Poziom oporu na 4,06 okazał się barierą nie do pokonania. Dzisiejszy spadek EUR/PLN należy odbierać jako kapitulację "złoty-pesymistów". PLN nie zagroziła również kolejna obniżka stóp procentowych czy też gołębia retoryka RPP zawarta w komunikacie. Na koniec dnia euro kwotowane było na poziomie 4,0280, podczas gdy dolar 3,2750.

Gorsze dane z gospodarki amerykańskiej wywindowały kurs EUR/USD do poziomu 1,2300. Wydaje mi się, że konstelacja wysokich cen ropy i obaw o kondycję gospodarki mogą wywierać dalszą presję na walutę amerykańską.