Kary za nieterminową realizację zleceń posypały się w drugiej połowie zeszłego roku. Największą sumę miało zapłacić TFI BZ WBK AIB (150 tys. zł). Nadużyć - w ocenie KPWiG - dopuściły się też banki zajmujące się dystrybucją jednostek uczestnictwa, Pekao i Bank Handlowy. Po raz ostatni Komisja wymierzyła karę w lutym tego roku. Dostał ją Pioneer (100 tys. zł).

We wszystkich wypadkach mechanizm był podobny: klient składał zlecenie zakupu jednostek, które z jakiegoś powodu nie było realizowane w terminie. Następowało to później. Aby jednak zatuszować sprawę, transakcji dokonywano po historycznej cenie jednostek, czyli tak, jakby opóźnienia w ogóle nie było. Czas realizacji zlecenia jest określony w statucie. Z ustawy o funduszach inwestycyjnych wynika, że powinno to nastąpić maksymalnie w ciągu 7 dni.

- Pod koniec zeszłego, a także w tym roku przeprowadziliśmy szeroką akcję informacyjną wśród TFI. Zwróciliśmy im uwagę na konieczność kontroli terminów realizacji zleceń i usprawnienia procesu dystrybucyjnego - mówi Marek Popielas, wicedyrektor Departamentu Funduszy Inwestycyjnych w KPWIG. - Poza tym przypomnieliśmy bankom, że po nowelizacji ustawy o funduszach, to one ponoszą odpowiedzialność za szkody poniesione przez uczestników, wynikłe z zaniedbań banków w procesie dystrybucji jednostek uczestnictwa - dodaje.

Brak nowych kar za nieterminowość w ostatnim czasie nie przesądza jednak o tym, że problem całkowicie zniknął. - W czasie kontroli przeprowadzanych w TFI i u dystrybutorów funduszy sprawdzamy, jak funkcjonują mechanizmy związane z realizacją zleceń - zapewnia M. Popielas.

Komisję najbardziej denerwuje nie tyle samo opóźnienie, ile stosowanie cen historycznych. Wiceprzewodniczący KPWiG Witold Pochmara wielokrotnie powtarzał, że taka cena jest niesprawiedliwa dla uczestników. Według Komisji, nawet jeżeli dojdzie do opóźnienia, transakcja powinna być realizowana według bieżącej wartości jednostki. W przypadku zastosowania ceny historycznej, uczestnikom należy się rekompensata.