W programie reformy finansów publicznych PiS znaleźć można prognozę wzrostu PKB przy założeniu, że przyszły rząd realizuje scenariusz tej partii. Co z niej wynika? Dynamika produktu krajowego w 2006 r. sięgnie 4,5%, aby zwiększyć się do 7% w 2009 r. Eksperci partii założyli bowiem dobroczynny wpływ transferów z Unii Europejskiej (które zwiększą nasze PKB w 2009 r. aż o 3,5 pkt proc.). Powołują się też na tak słynne, jak i kontrowersyjne wśród ekonomistów prawo Okuna - które mówi, że wzrost zatrudnienia o 1% powoduje przyrost PKB o 2-2,5% (oryginalne prawo mówi nawet o 3%). W tym samym dokumencie PiS obiecuje, że dzięki zachętom do zatrudniania (m.in. redukcjom CIT) uda się zmniejszyć bezrobocie w 2009 r. nawet do 9%. Partia twierdzi jednocześnie, że bez reform Polskę czeka słabszy, 3-proc. wzrost PKB.

Prawdopodobny koalicjant - PO - nie przygotował na czas wyborów analogicznych prognoz. - Działania rządu w krótkim okresie czasu nie wpływają tak silnie na wzrost gospodarczy w skali makro - argumentuje Rafał Antczak, doradca ekonomiczny partii.

Ekonomiści także nie ułatwiają zadania wyborcom i nie budują dwóch scenariuszów rozwoju gospodarczego Polski. - Powód jest prosty: nasi klienci nie są zainteresowani dwoma wariantami do wyboru, wolą jednolite interpretacje. I tak czeka nas przecież kompromis programowy obu partii - tłumaczy Jacek Wiśniewski z Pekao. Analitycy zwracają też uwagę, że obietnica dotycząca wzrostu PKB, jaką przedstawił PiS, nie jest wiarygodna. - Problem w tym, że przed wyborami ujawniane są jedynie atrakcyjne aspekty programów, ciężko dowiedzieć się, jakie będą rzeczywiste działania przyszłego rządu i jakie skutki przyniosą - tłumaczy Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. W nieoficjalnych rozmowach przyznają to nawet posłowie PO i PiS. - Program wyborczy a program rządowy to zupełnie inne rzeczy - mówią.

Analitycy podkreślają, że programy i tak zweryfikuje sytuacja na rynkach światowych. - Rosnące ceny ropy albo odrodzenie się gospodarki Niemiec będą miały większy wpływ na tempo rozwoju Polski niż to, czyj program ekonomiczny będzie realizowany - twierdzi James Oates, strateg w brytyjskiej firmie doradztwa inwestycyjnego Equest Parners.

Największą zagadką dla ekonomistów jest trwałość przyszłej koalicji rządowej. - Zgadzamy się, że pierwsze dwa lata będą kluczowe dla reform, potem posłowie mogą się już "wykruszać" - mówi Ł. Tarnawa.