Reklama

Długi drożeją - marże spadają

Pierwsza połowa 2005 roku pokazała głębokie dysproporcje między popytem a podażą na rynku wierzytelności. Niektórzy przedstawiciele branży uważają, że ta sytuacja może wyeliminować z gry słabsze firmy. Silniejsi gracze - także zagraniczni - wykorzystają moment i zacznie się czas przejęć.

Publikacja: 05.09.2005 09:51

- To nie był dobry okres dla branży - mówi o okresie styczeń-czerwiec 2005 r. Grzegorz Dmowski, prezes polskiej spółki Intrum Justitia. - Interesy szły gorzej niż wcześniej, choć nie wskazuje na to wcale ruch na rynku, szczególnie zaś zakupy wierzytelności od banków - dodaje.

A ruch w branży windykacyjnej faktycznie był wielki. Potwierdzają to przedstawiciele firm z sektora. - W pierwszym półroczu odnotowaliśmy wzrost liczby zleceń. Szczególnie widać stale zacieśniającą się współpracę z bankami - mówi Sławomir Flis z P.R.E.S.C.O.

Nie przełożyło się to na razie na wyniki finansowe. - Ta sytuacja dopiero będzie miała wpływ na wzrost rezultatów - wyjaśnia Sławomir Flis.

O znaczącym wzroście wartości zleceń i kupionych pakietów wierzytelności mówią również przedstawiciele innych firm, m.in. Akceptu, Kruka czy Coface Intercredit.

Kupują wszystko na pniu

Reklama
Reklama

Masowy wykup wcale nie dziwi prezesa Intrum Justitia Polska: - W tej chwili wszystko, co pojawi się na rynku, jest natychmiast kupowane, dosłownie na pniu - ocenia Grzegorz Dmowski. Zjawisko to dotyczy przede wszystkim segmentu wierzytelności masowych, choć nie jest także obce rynkowi długów korporacyjnych.

Skąd takie dysproporcje między popytem a podażą? - Myślę, że oceny przyszłości rynku były zbyt optymistyczne i przez to popyt okazał się przeszacowany - mówi szef Intrum Justitia.

Przypomnijmy, że w raporcie na temat polskiego rynku wierzytelności, który opracowali pod koniec 2004 roku eksperci z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, prognozowano coroczny 15-20-proc. wzrost wartości segmentu windykacji. Ponieważ była to pierwsza poważna analiza, stała się wyznacznikiem działań wielu firm, które zaczęły inwestować w siebie. Apetyty polskich windykatorów zaczęły szybko rosnąć. Równocześnie poprawiała się ogólna koniunktura w gospodarce. Przedsiębiorcy, nauczeni doświadczeniem ostatnich lat, dopracowali procedury i podejmując decyzje biznesowe wykazywali się większą ostrożnością. W efekcie popyt na rynku wierzytelności stale rósł, a podaż wcale się nie zwiększała. W tej sytuacji ceny oferowanych pakietów należności, oferowanych na rynku, szły w górę. - Firmy windykacyjne decydują się na zakup długów nawet wówczas, gdy wiadomo, że jest to transakcja na granicy opłacalności - twierdzi Grzegorz Dmowski. - Chodzi o to, aby utrzymać się na rynku - wyjaśnia.

Mali psują rynek?

Równolegle ze wzrostem cen zakupu pakietów stawki za windykację na zlecenie idą w dół, czasami nawet poniżej granicy rentowności. Pojawienie się takiego zjawiska potwierdza Marek Rechciński, prezes Coface Intercredit: - Z moich obserwacji wynika, że na rynku usług windykacyjnych jest wyraźna tendencja do obniżania stawek prowizyjnych o charakterze "opłaty za sukces". Często dochodzą one już do granic opłacalności - uważa prezes Rechciński. Winą za ten stan rzeczy szef Coface Intercredit obarcza część małych firm. To one, walcząc o przetrwanie na konkurencyjnym rynku, zaczynają go psuć - zaniżają stawki.

- Tylko pozornie jest to zjawisko korzystne dla klienta - twierdzi Marek Rechciński. Jego zdaniem, wierzyciel zapłaci wprawdzie niską prowizję, ale jednocześnie musi się liczyć z tym, że firma windykacyjna - po krótkiej analizie opłacalności projektu - zacznie szukać oszczędności. Może np. ograniczyć do minimum swoje działania. Najprostszą metodą będzie wyeliminowanie wizyt osobistych u dłużnika, które w procesie windykacji przedsądowej są najdroższym elementem procesu odzyskiwania należności.

Reklama
Reklama

- Generalnie jednak ze spokojem patrzymy w przyszłość i czekamy, aż rynek usług windykacyjnych oczyści się z firm, które przez swoje działania wypaczają obraz branży windykacyjnej - mówi prezes Coface Intercredit.

Mniejsze spółki przez dłuższy czas nie będą w stanie - nawet minimalizując własne przedsięwzięcia, by ograniczyć koszty - działać w tak niekorzystnych warunkach rynkowych. W końcu będą musiały zmienić politykę, poszukać niszy rynkowej lub... zb- Zostaną tylko najsilniejsze firmy, które będą w stanie wziąć udział w konsolidacji rynku - mówi Grzegorz Dmowski z Intrum Justitii. - Fali przejść spodziewam się za dwa, trzy lata - dodaje.

Na razie jest coraz lepiej

Część uczestników rynku, podsumowując minione półrocze, podkreśla jednak pozytywne zjawiska. - Pierwsza połowa 2005 roku to przede wszystkim rozwianie wątpliwości interpretacyjnych, dotyczących sprzedaży wierzytelności i towarzyszącego mu przekazania danych osobowych dłużnika - mówi Piotr Krupa, prezes firmy Kruk.

Przypomnijmy, że zgodnie z orzeczeniem Naczelnego Sądu Administracyjnego z czerwca br., wierzyciel może sprzedać dług, nie pytając o zgodę dłużnika. - Decyzja ta niewątpliwie przyczyniła się do zwiększenia liczby transakcji zawartych w połowie roku - uważa szef Kruka. Jego zdaniem, wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dwóch kwartałach sfinalizowane będą kolejne transakcje zakupu portfeli wierzytelności.

Kruk już pierwsze półrocze może zaliczyć do udanych. Spółka przyjęła do obsługi windykacyjnej prawie 700 tys. spraw. Ich łączna wartość przekroczyła 661 mln zł i była prawie o 1% większa niż wartość należności, jakie przekazano Krukowi do windykacji od stycznia do czerwca 2004 r. Zdaniem Piotra Krupy, rekord z pierwszej połowy roku można poprawić. Prezes spółki spodziewa się, że tendencja wzrostowa utrzyma się w przyszłości. - Druga część roku zapowiada się bardziej obiecująco - mówi Piotr Krupa. - Weszliśmy w fazę dynamicznego wzrostu outsourcingu zarządzania wierzytelnościami. Zarówno w windykację na zlecenie, jak i w sprzedaży pakietów należności - dodaje. Według prezesa Krupy, rynek wierzytelności wzrośnie w 2005 roku aż o 20-25%.

Reklama
Reklama

- Moja firma osiągnie w tym roku wzrost zdecydowanie poniżej 20% - oblicza natomiast Grzegorz Dmowski. Wyjaśnia, że stanie się tak dlatego, że Intrum Justitia nie podejmuje się przedsięwzięć, na których nie można osiągnąć odpowiednio wysokiej marży.

Czekają na wzrost zysku

Inni wydają się patrzyć w przyszłość ze znacznie większą dozą optymizmu niż prezes Dmowski: - Porównując rok 2005 do poprzedniego stwierdzamy, że znacznie wzrosła wartość zleceń przez nas pozyskanych. Wzrost sięgnął nawet 30% - mówi na przykład prezes firmy Akcept Paweł Barański. Dodaje jednak, że dochodowość jego przedsiębiorstwa jest na razie na podobnym poziomie jak rok wcześniej. Według Pawła Barańskiego, zwiększenia przychodów oraz czystego zysku Akceptu spodziewać się można na koniec tego oraz w pierwszej połowie przyszłego roku. O ile wyniki tej spółki miałyby wzrosnąć? Tego szef Akceptu nie deklaruje.

Optymistycznie myśli również Sebastian Flis z P.R.E.S.C.O.: - Naszym zdaniem nadal będzie utrzymywać się tendencja do rezygnacji z tzw. windykacji własnej na rzecz współpracy z profesjonalnymi firmami windykacyjnymi. Powinno to pozytywnie wpływać na wyniki spółek windykacyjnych w kolejnych latach -twierdzi. I on liczy, że zwiększenie liczby zamówień przełoży się na wyniki finansowe firmy za kilka miesięcy.

Optymizm słychać również w słowach Krystiana Konopki, który w Grupie Kapitałowej Południe Zachód odpowiada za rozwój. Twierdzi, że przedsiębiorstwo bardzo dobrze weszło w 2005 rok. - Jesteśmy zadowoleni z osiąganego w tym roku zysku - mówi dyrektor GKPZ. Nie zdradza jednak żadnych liczb. Pojawienie się długo wyczekiwanego zysku to - jak deklaruje Krystian Konopka - efekt przeprowadzenia w firmie restrukturyzacji i modyfikacji jej oferty usługowej. Przypomnijmy, że dotychczas (w latach 2003-2004) obsługa wierzytelności była dla tej wrocławskiej spółki działalnością deficytową. Od tego roku ma się to zmienić.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama