brytyjski wzrost
W 2004 r., dzięki korzystnej sytuacji gospodarczej, liczba bankructw w Wielkiej Brytanii znowu spadła. Nie oznacza to, że poprawę odczuły wszystkie segmenty rynku. Okazuje się, że aż o 14% zmniejszyła się liczba plajt spółek prawa handlowego, ale jednocześnie skala niewypłacalności w grupie osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą była o 5% większa niż rok wcześniej. Te ostatnie stanowią teraz 45% wszystkich upadłości ogłaszanych na Wyspach.
Różnicę tę dodatkowo uwypukla analiza upadłości w poszczególnych sektorach. Okazuje się, że w każdej gałęzi brytyjskiej gospodarki upadło mniej spółek, niż rok wcześniej, natomiast liczba bankructw prywatnych przedsiębiorców istotnie wzrosła.
Po dynamicznym ubiegłorocznym wzroście, w 2005 r. brytyjska gospodarka wyraźnie wyhamowuje. Dynamika PKB może spaść poniżej 2,5%, a to ten poziom zwykle pozwala na stabilizację wskaźników upadłości. Można przypuszczać, że wcześniejsza tendencja na rynku się odwróci: prognozy mówią o 2--proc. wzroście liczby bankructw w 2005 r. i 3-proc. w 2006 r. Łączna liczba niewypłacalności przekroczyć może zatem 22 tys. firm rocznie.
Portugalia się pogrąża
Recesja portugalskiej gospodarki rozpoczęła się w III kwartale 2004 r. W efekcie liczba bankructw w całym 2004 r. wzrosła o ok. 8%, do poziomu ponad 2,6 tys. firm. W 2/3 portugalskich regionów wskaźnik upadłości był jeszcze wyższy: np. w Porto 10%, a w Bradze aż 30%. Wśród większych regionów tylko Lizbona stanowiła pozytywny wyjątek: odnotowano tu aż 19-proc. spadek liczby upadłości.
Przemysł w Portugalii znajduje się pod coraz większą presją ze strony nowych państw członkowskich UE. Dotyczy to w szczególności sektora włókienniczego i spożywczego, w których wskaźnik niewypłacalności sięgnął poziomu aż 28%, ale ucierpiały także hurtownie (17--proc. wzrost liczby bankructw). W opinii analityków Portugalię w najbliższej przyszłości czeka - w najlepszym wypadku - tylko krótkotrwała poprawa koniunktury. Generalnie jednak upadłości będzie przybywać: w 2005 r. ich liczba wzrośnie o ok. 12%, a w 2006 r. - o kolejnych ok. 8%.
W Japonii lepiej już było
Wzmożonej aktywności japońskich firm towarzyszył rok temu gwałtowny spadek liczby upadłości - aż o 15,8%. Jednocześnie odnotowano też spektakularną obniżkę - prawie o 1/3 - kwoty niezapłaconych długów objętych zarządem przymusowym. Warto dodać, że do poprawy sytuacji przyczyniły się prawie wszystkie (poza transportem i komunikacją) sektory japońskiej gospodarki, a trend wzrostowy był tak silny, że skorzystały na nim wszystkie regiony kraju.
Najmniejszy spadek liczby plajt, ze względu na słaby popyt wewnętrzny, odnotowały firmy z sektora B2C (świadczące usługi detaliczne). W handlu detalicznym liczba upadłości była mniejsza o niecałych 9,2%, a w usługach o 5,7%.
Już w połowie 2004 r. nastąpiło pogorszenie koniunktury, które odczuwalne jest i teraz. Te trudności oraz powstanie wielu nowych zakładów przyczyniają się do wzrostu liczby upadłości. Prognozy mówią o wzroście liczby bankructw w tym roku o ok. 2%, (upaść miałoby ok. 13,9 tys. firm). Jeszcze więcej plajt Japończycy mieliby ogłosić w 2006 r.