Reklama

Amerykanie plajtują rzadziej, Europejczycy częściej

- Liczba upadłości na świecie w tym i w przyszłym roku ustabilizuje się - Od pięciu lat w Zachodniej Europie plajtuje coraz więcej, a w USA coraz mniej przedsiębiorstw.

Publikacja: 05.09.2005 10:25

Analitycy grupy Euler Hermes spodziewają się, że w latach 2005-2006 łączna liczba bankructw na świecie nie będzie się istotnie wahać. Nie oznacza to jednak, że stabilizacja w tej dziedzinie dotyczyć będzie w jednakowym stopniu wszystkich regionów.

W Europie bankructw

wciąż przybywa...

Jak pokazuje stworzony przez Euler Hermes Globalny Wskaźnik Upadłości, problem plajt dotyczy głównie państw Europy Zachodniej. Na Starym Kontynencie spadek liczby bankructw odnotowano ostatni raz przed pięciu laty. Od czasu kryzysu gospodarczego z 2001 r., europejski wskaźnik upadłości ma wyraźną tendencję wzrostową.

Odwrotnie jest w Stanach Zjednoczonych. Ameryka także odczuła skutki załamania ekonomicznego z początku dekady (wskaźnik upadłości podskoczył wówczas o ok. 10%), ale błyskawicznie wydostała się z marazmu. W 2002 r. w USA odnotowano już spadek liczby bankructw i od tamtej pory z roku na rok sytuacja stale się poprawia.

Reklama
Reklama

W 2004 r., gdy na świecie odnotowano rekordowy 4-proc. wzrost gospodarczy i Globalny Wskaźnik Upadłości stracił aż 5%, w Europie Zachodniej zmiana indeksu GWU wyniosła 0%. Motorem ekonomicznego przyspieszenia były wtedy głównie Stany Zjednoczone i Japonia. W USA odnotowano o 2% mniej bankructw, a w Japonii boom gospodarczy przyniósł aż 16-proc. spadek ich liczby.

Światowy wzrost gospodarczy osiągnął szczytowy punkt na przełomie lat 2003 i 2004, po czym nastąpiło jego widoczne osłabienie. Wiązać je należy z rosnącymi cenami ropy, wzrostem stóp procentowych w USA oraz drożejącą europejską walutą.

Przewiduje się, że w 2005 roku nastąpi 3-proc. spadek ogólnoświatowego PKB, a w kolejnym roku będziemy mieć zerowy wzrost gospodarczy. W tej sytuacji eksperci grupy Euler Hermes uznali, że zahamowanie światowej gospodarki przyniesie w latach 2005 i 2006 ustabilizowanie się liczby plajt na podobnych do obecnego poziomie. I w tym przepadku będziemy mogli obserwować różnice między Ameryką a Europą Zachodnią.

- Na Starym Kontynencie, ze względu na obniżoną konkurencyjność i słaby popyt, nie należy się spodziewać w tym roku wzrostu gospodarczego przekraczającego 2% -twierdzi Phillipe Brossard, dyrektor ds. badań Euler Hermes. Jego zdaniem, możliwe jest, że doprowadzi to do wzrostu liczby upadłości o 2%. Także w kolejnym roku nie można liczyć na wyhamowanie tego procesu, choć europejski wskaźnik upadłości wzrośnie zapewne tylko o 1%. Zdaniem P. Brossarda, warunkiem będzie jednak stopniowa obniżka wartości euro.

...a w USA ubywa

- W 2006 roku wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych, ze względu na rosnące stopy procentowe, zmniejszy się do poziomu 3% - przewiduje dyrektor ds. badań Euler Hermes. W efekcie liczba upadłości będzie się zmniejszać wolniej niż dotychczas (tylko o 2%, podczas gdy w 2005 r. wskaźnik upadłości miałby stracić 4%).

Reklama
Reklama

W opinii Phillipe Brossarda osłabienie gospodarki japońskiej może odwrócić pozytywny dotychczas trend wskaźnika bankructw w tym kraju. Euler Hermes przewiduje 2-proc. wzrost liczby plajt w 2005 r., co tłumaczyć można głównie rosnącą liczbą powstających, japońskich przedsiębiorstw.

Amerykanie

trzymają się mocno

Już trzeci rok z rzędu liczba upadłości amerykańskich firm nie przekracza 35 tysięcy. Ten historyczny wynik należy łączyć ze spektakularną poprawą rentowności tamtejszych przedsiębiorstw w ciągu ostatniej dekady, a także wysoką stopą wzrostu gospodarczego (4,4%). Firmy zatrudniające pracowników, takich spółek jest w USA ok. 5,6 mln, bankrutują rzadko (poniżej 1% ogółu plajt).

Wśród prawie 1,6 mln bankructw zarejestrowanych przez Urząd Administracyjny ds. Sądów w USA, największą grupę stanowiły upadłości jednoosobowych działalności gospodarczych. W 2005 r. liczba upadłości za oceanem - jak przewidują analitycy Euler Hermes - nadal będzie spadać i może się zbliżyć do poziomu 33 tys. Byłaby to najniższa liczba od 25 lat, czyli od 1980 r. Jeszcze lepiej wyglądają prognozy na kolejny rok. Nawet tegoroczne spowolnienie wzrostu gospodarczego (do 3,1%) nie powinno zaważyć na sytuacji finansowej amerykańskich firm. Liczba bankructw nadal będzie się zmniejszać, choć wolniej niż w 2005 r. (tym razem o ok. 2%). Spodziewać się więc można, że na koniec przyszłego roku liczba plajt nie będzie większa niż ok. 32,3 tys. przypadków.

Kłopoty niemieckich MSP

Reklama
Reklama

Po trzech latach gospodarczej stagnacji w Niemczech, pierwsza połowa 2004 r. przyniosła nieznaczne, ale tylko chwilowe ożywienie. Dlatego też liczba upadłości w 2004 r., mimo niewielkiego (3-proc.) spadku, była wyższa od oczekiwanej. Splajtowało łącznie ponad 39,2 tys. firm. Większość z tych upadłości dotyczyło małych przedsiębiorstw: bankructwa małych i średnich przedsiębiorstw (MSP) oraz osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą wzrosły o 8,4%, a liczba upadłości spółek osobowych i spółek z ograniczoną odpowiedzialnością była niższa o 5,6%. W sumie pierwsze stanowiły 42% wszystkich plajt, drugie - 58%.

Mimo kryzysu w budownictwie, liczba upadłości w tym sektorze już drugi rok z rzędu spadła (o 1,2%). Również sektor handlowy odnotował 1-proc. spadek liczby upadłości. Natomiast najgorzej jest w sektorze usługowym. Tu po trudnym 2003 r. liczba bankructw ponownie wzrosła (teraz o 3,1%). Aż 46% wszystkich niemieckich upadłości dotyczyło właśnie usługodawców. Za usługami uplasowały się: budownictwo (22%), handel (20%) oraz wytwórczość (10%).

Tegoroczny wzrost gospodarczy w Niemczech ma być umiarkowany i dlatego też umiarkowane są przewidywania dotyczące liczby upadłości. Euler Hermes uważa, że w latach 2005 i 2006 ryzyko niewypłacalności będzie nadal na wysokim poziomie. Zagrożenie będzie tym większe, że w tym roku wzrosła liczba nowo powstałych niemieckich przedsiębiorstw. Według prognozy, w 2005 r. upadnie ok. 39,6 tys. firm, a rok później liczba bankructw za naszą zachodnią granicą osiąganie rekordowy poziom 40 tysięcy.

Węgrzy wyhamowują plajty

Po niecałym roku członkostwa w Unii Europejskiej, węgierska gospodarka w ubiegłym roku odnotowała 4-proc. wzrost. Była to zasługa przede wszystkim eksportu i działalności inwestycyjnej. Paradoksalnie, ponownie odnotowano nieznaczny (o ok. 0,8%) wzrost liczby bankructw. Wynik ten można tłumaczyć zwiększoną liczbą nowo zakładanych firm.

Reklama
Reklama

W tym roku węgierski PKB, głównie dzięki dynamicznemu rozwojowi inwestycji, wzrośnie prawdopodobnie o 3,7%. W efekcie wzrost liczby bankructw zostanie zatrzymany (ogłoszonych może zostać ok. 7,8 tys. plajt). W 2006 r. zaobserwujemy najpewniej 4-proc, wzrost gospodarczy, a liczba plajt zacznie wreszcie w nieznacznym stopniu spadać.

We Francji coraz więcej upadłości...

Kraj nad Loarą odnotował w 2004 r. wzrost gospodarczy na poziomie 2,1%, można więc przypuszczać, że liczba upadłości spadnie. W rzeczywistości plajt przybyło. Ich łączna liczba sięgnęła prawie 48,7 tys. Ten przyrost, szczególnie obfity w drugiej połowie ub. r., tłumaczyć można niestabilną sytuacją nowych firm. Czynnik ten po części wyjaśnia również wzrost liczby bankructw we Francji w pierwszych czterech miesiącach 2005 r. (przyrost w porównaniu z okresem styczeń-kwiecień 2004 r. sięgnął 7,9%).

Okazuje się, że z ożywienia gospodarki korzystają głównie duże francuskie firmy, prowadzące aktywną eksportową działalność. Sytuacja mniejszych przedsiębiorstw jest znacznie trudniejsza, bo są one bardziej podatne na wahania koniunktury lub wzrost kosztów produkcji. To właśnie takich firm, zatrudniających do 10 pracowników, dotyczy gros (ok. 90%) ogłaszanych we Francji niewypłacalności.

Prognoza Euler Hermes na 2005 r. mówi o wzroście liczby bankructw we Francji o 5%. Oznacza to, że spodziewać się można ponad 51 tys. plajt. Dodatkowo ich liczbę może powiększyć reforma prawna procedur upadłościowych, która ma wejść w życie pod koniec roku. Gdyby także później we Francji utrzymała się tendencja wzrostu niewypłacalności (2%), to w 2006 r. upadłość ogłosiłoby ok. 51,2 tys. tamtejszych przedsiębiorstw.

Reklama
Reklama

...we Włoszech również

W zeszłym roku upadło o 3,5% więcej włoskich firm niż rok wcześniej. W drugiej połowie 2003 r. i w pierwszej 2004 r. zarządem przymusowym objęto prawie 11,1 tys. przedsiębiorstw, czyli o 5,8% więcej niż w poprzednich 12 miesiącach. Oznacza to, że takie postępowania sądowe uruchomiono w co 25. firmie we Włoszech. To dość wysoki odsetek.

27% upadłościowych postępowań dotyczyło spółek handlowych, w tym także z branży usługowej (w szczególności gastronomicznej), 19% - sektora przemysłowego (przemysł inżynieryjny, włókienniczy, skórzany), a 14% budownictwa. W ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z kilkoma spektakularnymi plajtami. Niewypłacalność ogłosiło np. kilka firm z sektora turystyczno-lotniczego, z takimi operatorami lotniczymi jak: Festival, Volare, Azzura, Minerva i Gandalf.

W 2004 r. włoska gospodarka weszła w fazę recesji, do czego przyczyniła się spadająca od kilku lat konkurencyjność włoskich firm na rynkach światowych. Euler Hermes przewiduje, że liczba upadłości ponownie będzie rosnąć: w 2005 r. o ok. 6% i w 2006 r. - o 3%.

Brytyjski spadek,

Reklama
Reklama

brytyjski wzrost

W 2004 r., dzięki korzystnej sytuacji gospodarczej, liczba bankructw w Wielkiej Brytanii znowu spadła. Nie oznacza to, że poprawę odczuły wszystkie segmenty rynku. Okazuje się, że aż o 14% zmniejszyła się liczba plajt spółek prawa handlowego, ale jednocześnie skala niewypłacalności w grupie osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą była o 5% większa niż rok wcześniej. Te ostatnie stanowią teraz 45% wszystkich upadłości ogłaszanych na Wyspach.

Różnicę tę dodatkowo uwypukla analiza upadłości w poszczególnych sektorach. Okazuje się, że w każdej gałęzi brytyjskiej gospodarki upadło mniej spółek, niż rok wcześniej, natomiast liczba bankructw prywatnych przedsiębiorców istotnie wzrosła.

Po dynamicznym ubiegłorocznym wzroście, w 2005 r. brytyjska gospodarka wyraźnie wyhamowuje. Dynamika PKB może spaść poniżej 2,5%, a to ten poziom zwykle pozwala na stabilizację wskaźników upadłości. Można przypuszczać, że wcześniejsza tendencja na rynku się odwróci: prognozy mówią o 2--proc. wzroście liczby bankructw w 2005 r. i 3-proc. w 2006 r. Łączna liczba niewypłacalności przekroczyć może zatem 22 tys. firm rocznie.

Portugalia się pogrąża

Recesja portugalskiej gospodarki rozpoczęła się w III kwartale 2004 r. W efekcie liczba bankructw w całym 2004 r. wzrosła o ok. 8%, do poziomu ponad 2,6 tys. firm. W 2/3 portugalskich regionów wskaźnik upadłości był jeszcze wyższy: np. w Porto 10%, a w Bradze aż 30%. Wśród większych regionów tylko Lizbona stanowiła pozytywny wyjątek: odnotowano tu aż 19-proc. spadek liczby upadłości.

Przemysł w Portugalii znajduje się pod coraz większą presją ze strony nowych państw członkowskich UE. Dotyczy to w szczególności sektora włókienniczego i spożywczego, w których wskaźnik niewypłacalności sięgnął poziomu aż 28%, ale ucierpiały także hurtownie (17--proc. wzrost liczby bankructw). W opinii analityków Portugalię w najbliższej przyszłości czeka - w najlepszym wypadku - tylko krótkotrwała poprawa koniunktury. Generalnie jednak upadłości będzie przybywać: w 2005 r. ich liczba wzrośnie o ok. 12%, a w 2006 r. - o kolejnych ok. 8%.

W Japonii lepiej już było

Wzmożonej aktywności japońskich firm towarzyszył rok temu gwałtowny spadek liczby upadłości - aż o 15,8%. Jednocześnie odnotowano też spektakularną obniżkę - prawie o 1/3 - kwoty niezapłaconych długów objętych zarządem przymusowym. Warto dodać, że do poprawy sytuacji przyczyniły się prawie wszystkie (poza transportem i komunikacją) sektory japońskiej gospodarki, a trend wzrostowy był tak silny, że skorzystały na nim wszystkie regiony kraju.

Najmniejszy spadek liczby plajt, ze względu na słaby popyt wewnętrzny, odnotowały firmy z sektora B2C (świadczące usługi detaliczne). W handlu detalicznym liczba upadłości była mniejsza o niecałych 9,2%, a w usługach o 5,7%.

Już w połowie 2004 r. nastąpiło pogorszenie koniunktury, które odczuwalne jest i teraz. Te trudności oraz powstanie wielu nowych zakładów przyczyniają się do wzrostu liczby upadłości. Prognozy mówią o wzroście liczby bankructw w tym roku o ok. 2%, (upaść miałoby ok. 13,9 tys. firm). Jeszcze więcej plajt Japończycy mieliby ogłosić w 2006 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama