Mimo poniedziałkowej przeceny na rynku największych spółek nie ma sygnałów o sprzedaży ich akcji. Spadek o 20 pkt jest niewielką korektą wcześniejszej fali hossy, która tylko w trakcie poprzedniego tygodnia zwiększyła wartość WIG20 o 100 pkt. Od połowy maja indeks wzrósł natomiast aż o prawie 500 pkt. W tym średnioterminowym trendzie największa korekta zmniejszyła kurs WIG20 o 80 pkt. Taka wartość to obecnie ponad dwuipółkrotność 20-sesyjnej zmienności mierzonej wskaźnikiem ATR. Oznacza to, że inwestorzy grający z trendem powinni tolerować takie obsunięcie indeksu (do około 2250 pkt). Bardziej prawdopodobne jest jednak, że korekta zakończy się już na wysokości 2276 pkt. Wsparcie wyznacza tu poprzedni lokalny szczyt rynku byka. Dotychczas podobne poziomy wsparcia sprawdzały się najlepiej.
Gdyby jednak doszło do spadku poniżej 2250 pkt, to inwestorzy powinni rozważyć zmniejszenie zaangażowania na rynku akcji. Dodatkową barierę popytową tworzy bowiem na tej wysokości linia trendu wzrostowego. Wygenerowany po przełamaniu tego wsparcia sygnał sprzedaży będzie o tyle poważniejszy, że poprzedziły go sesje, podczas których odnotowano rekordowe obroty w segmencie największych spółek. W przeszłości zdecydowanie częściej identyfikowały one przesilenia na rynku. Niepokoi także zachowanie średnioterminowych wskaźników technicznych. Tygodniowy MACD-histogram wprawdzie zmienił trend na wzrostowy, ale odbyło się to wysoko w strefie wykupienia, co nie pozwala traktować tego sygnału jako zachęty do kupna. Podobnie zachowuje się RSI, który od początku sierpnia balansuje na granicy obszaru wykupienia. Także wykresy niektórych spółek zniechęcają do nabywania ich akcji. Szczególnie niekorzystnie prezentuje się Telekomunikacja Polska, która straciła wczoraj 3,4%. Tak duża przecena tuż pod średnioterminowym oporem (23,5 zł) nie świadczy dobrze o kondycji byków.
Liczba niekorzystnych sygnałów konsekwentnie się zwiększa, ale do czasu, kiedy nie zostaną one potwierdzone wyraźną przewagą sprzedających, nie warto pozbywać się akcji.