OECD podniosła szacunki tegorocznego wzrostu PKB w strefie euro z 1,2% do 1,3%, przy czym jest to przede wszystkim zasługa poprawy koniunktury we Francji i Włoszech, bo dla Niemiec paryska organizacja prognozę obcięła (z 1,2% do 1%). OECD przewiduje też szybsze tempo rozwoju w Japonii - 1,8% wobec 1,5% z prognozy z końca kwietnia.
Z kolei w Wielkiej Brytanii tempo rozwoju ma wynieść 1,9%, gdy poprzednio OECD wyliczała, że PKB zwiększy się na Wyspach o 2,4%. Dla USA szacunki pozostały bez zmian - największa gospodarka świata ma w tym roku wzrosnąć o 3,6%.
Szacunki zostały przygotowane jeszcze przed atakiem huraganu Katrina na południowe stany USA i wywołanymi tym kolejnymi rekordami na rynku ropy. I z tego powodu można się spodziewać, że faktyczne tempo rozwoju okaże się niższe. Jeśli chodzi o Stany, pojawiły się tam prognozy mówiące, że Katrina ograniczy wzrost o 0,5-0,7% w III i IV kwartale.
- To, jak ten szok zostanie zaabsorbowany przez gospodarki, zależy od ich kondycji i wewnętrznej odporności na takie niekorzystne zdarzenia oraz od reakcji w polityce gospodarczej - stwierdził główny ekonomista OECD Jean-Philippe Cotis. Dodał, że po huraganie Katrina istnieje niebezpieczeństwo wzrostu inflacji oraz ograniczenia wydatków przez konsumentów, jednak na razie makroekonomicznych skutków żywiołu nie da się zmierzyć. Cotis ocenił, że od prezentacji prognoz pod koniec kwietnia ryzyko szoku naftowego na świecie wyraźnie wzrosło.
Według OECD, kondycja gospodarek zależy od przyszłej polityki monetarnej. Niemniej na gwałtowną zwyżkę cen ropy naftowej banki centralne nie powinny reagować natychmiastowymi podwyżkami stóp procentowych. Cotis stwierdził, że o ile Rezerwa Federalna i Europejski Bank Centralny dobrze realizują politykę, to w przypadku Banku Anglii OECD widzi miejsce na obniżkę stóp (ostatnio spadły w sierpniu, kolejne posiedzenie jest jutro, ale analitycy przewidują, że tym razem zmiany poziomu oprocentowania nie będzie).