51,7% - tyle wynosi odsetek pracujących Polaków w wieku 15-65 lat. Polska zaniża średnią unijną (63,3%). Jesteśmy gorsi nawet od Bułgarii (54,2%) czy Rumunii (57,7%).

Choć zaprezentowane wczoraj statystyki Eurostatu dotyczą 2004 r., a bezrobocie w ostatnich miesiącach spadało, to poziom zatrudnienia w Polsce w tym roku wcale nie wzrósł. - Nadal jest to poniżej 52% - przyznaje Lech Antkowiak, dyrektor Departamentu Rynku Pracy w resorcie gospodarki. - To dowód na dużą szarą strefę. Część osób wypada ze statystyk bezrobotnych, ale pracuje na czarno - dodaje.

Polska "wyróżnia" się także innymi wskaźnikami. Jedynie 26,4% osób mających 55 i więcej lat ma jakąkolwiek pracę (w tym również jesteśmy ostatni w UE). Co gorsza, od 2000 r. odsetek ten spadł o 2,2%. W innych krajach zatrudnienie w tej grupie wiekowej rosło. Komisja Europejska chce tymczasem, aby do 2010 r. wyniosło one wszędzie 50%. Z naszych sąsiadów blisko tego celu są już Czechy (42,7%). Jak tłumaczyć nasze niepowodzenie? - Na rynek pracy wchodzą roczniki wyżu demograficznego i wypierają starszych pracujących - mówi L. Antkowiak.

Inny "polski" fenomen to duży odsetek (22,7%) pracujących na czas określony. Średnia europejska to 13,7%. Większy od nas wskaźnik ma jedynie Hiszpania (32,5%), która dzięki krótszym umowom o pracę poradziła sobie z wysokim bezrobociem. - Lepiej dać komuś zatrudnienie chociaż na pół roku, tak, by nie był za długo poza rynkiem - komentuje L. Antkowiak. Ze wszystkich bezrobotnych w Polsce, wieloletni stanowią aż 55%.