Pozycja polityczna prezydenta już osłabła w wyniku powszechnej krytyki za spóźnioną i niewystarczającą pomoc dla ofiar huraganu. A i tak jeszcze przed atakiem Katriny na wielkie przeszkody w Kongresie napotykały niektóre z priorytetowych projektów Busha - takie jak reforma systemu ubezpieczeń społecznych czy zmiana przepisów imigracyjnych. Inne plany prezydenta dotyczące dalszego obniżania podatków czy uregulowania kwestii odszkodowań dla ofiar azbestu mogą być wypchnięte z porządku obrad parlamentu przez o wiele pilniejsze ustawy o pomocy dla zniszczonych przez Katrinę regionów. Niektórzy republikanie uważają, że Bush powinien zmienić program legislacyjny swojego rządu, a nie tylko odkładać na spokojniejsze czasy przedłożenie parlamentowi już przygotowanych projektów ustaw.
Prawie na pewno nie uda się, przynajmniej w tym roku, zrealizować co najmniej dwóch punktów z programu prezydenta Busha. Chodzi o trwałe przedłużenie redukcji podatków, którą wywalczył w czasie pierwszej kadencji, i obietnicę obniżenia o połowę do końca prezydentury deficytu budżetowego. Po prostu nie będzie na to pieniędzy, bo dotychczasowe koszty rządowej pomocy dla regionów zniszczonych przez Katrinę sięgają 62,3 mld USD, a lider republikańskiej większości w Senacie Bill Frist ogólne koszty szacuje na 200 mld USD. Niektórzy ekonomiści przewidują, że w wyniku tych nadzwyczajnych wydatków przyszłoroczny deficyt budżetowy USA wyniesie 350 mld USD, o 50 mld USD więcej niż pierwotnie prognozowano.
57 ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberga w najnowszym sondażu obniżyło prognozę wzrostu gospodarczego USA w III kwartale do 3,6%, z 4,1% przewidywanych przed miesiącem. Jednocześnie ostrzegają, że indeks cen konsumpcyjnych może wzrosnąć w tym okresie do 3,5%, z 3% prognozowanych w sierpniu. Inflacja wzrośnie przede wszystkim w wyniku ciągłych podwyżek cen paliw na amerykańskich stacjach benzynowych.
W połączeniu ze spodziewanym wzrostem stopy bezrobocia w wyniku zniszczenia 400 tysięcy miejsc pracy spowoduje to spowolnienie wydatków konsumpcyjnych. Przewiduje się, że w bieżącym kwartale wzrosną one o 3,5%, a więc o 0,2 pkt proc. mniej, niż prognozowano przed miesiącem, a w czwartym kwartale różnica ma być jeszcze bardziej widoczna. W sierpniu spodziewano się bowiem wzrostu wydatków konsumpcyjnych o 3%, a po huraganie obniżono tę prognozę do 2,4%.
Ale gorzej ma być w Ameryce tylko do końca bieżącego roku. Początek przyszłego ma już stać pod znakiem wielkiej odbudowy, aczkolwiek koniunktura gospodarcza nadal w dużym stopniu będzie uzależniona od kosztów energii. Po każdym huraganie nadchodzi okres odbudowy zniszczeń i realizacji szeroko zakrojonych projektów infrastrukturalnych. Biorąc pod uwagę niespotykaną wielkość środków już przeznaczonych na te cele, ekonomiści spodziewają się w I kw. 2006 r. wyraźnego przyspieszenia wzrostu gospodarczego w USA.