Silny wzrost węgierskiego BUX-a w pierwszej godzinie notowań "ustawił" piątkową sesję na warszawskiej giełdzie. W kontekście wzrostuw na Węgrzech nawet trochę mógł dziwić zaledwie 0,3--proc. wzrost WIG20 na otwarciu piątkowej sesji. Popyt jednak szybko, chociaż nie całkowicie, zmniejszył tę dysproporcję. Ostatecznie WIG20 zakończył dzień zwyżką o 1,5% wobec 3,3-proc. wzrostu BUX-a.
Na wykresie indeksu największych spółek wciąż niepodzielnie króluje popyt. Świadczy o tym nie tylko najwyższe od 29 marca 2000 r. zamknięcie, ale przede wszystkim liczne sygnały kupna. Obecnie, poza negatywnymi dywergencjami na MACD i RSI, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby WIG20 w najbliższych dniach wspiął się do rekordowego poziomu 2510,5 pkt (maksimum z 10 marca 2000 r.). Oczekiwany dalszy wzrost węgierskiego BUX-a, będącego barometrem obecności zagranicznych graczy w naszym regionie, skutecznie powinny w tym pomóc.
Analiza tygodniowego wykresu również wskazuje na możliwość kontynuacji wzrostu. Można na nim zaobserwować charakterystyczną dla hossy strukturę coraz wyższych dołków i szczytów. Na podstawowych wskaźnikach utrzymują się średnioterminowe sygnały kupna, a układ średnich jest charakterystyczny dla trendu wzrostowego. To wszystko skłania do oczekiwania dalszego wzrostu.
Jedyne, co obecnie może martwić posiadaczy akcji, to duże wykupienie. Aktualnie tygodniowy RSI znajduje się na najwyższym poziomie od września 2003 r. Wówczas, jak również jeszcze dwukrotnie od tego czasu, kończyło się to ponad 10-proc. spadkiem WIG20. Nie jest wykluczone, że teraz sytuacja się powtórzy. Zwłaszcza że obecnie wykres tygodniowy znajduje się na poziomie górnego ograniczenia dwuletniego kanału wzrostowego, zbudowanego w oparciu o dołki z listopada 2003 r., sierpnia 2004 r. i maja br., oraz szczyty z września 2003 r., kwietnia 2004 r. i lutego 2005 r. Problem w tym, że co nie ma sygnałów sprzedaży, więc zamykanie długich pozycji jest nieuzasadnione.