Na strachu skończyło się przełamanie linii szyi formacji głowy z ramionami, która ukształtowała się w sierpniu na wykresie niemieckiego indeksu DAX. Wprawdzie biorąc pod uwagę minimum sesji z 29 sierpnia minimalny zasięg spadku wynikający z formacji został zrealizowany, ale wiele sygnałów sugerowało, że na tym się nie skończy. Wśród nich było między innymi przełamanie średnioterminowej linii trendu wzrostowego oraz górnej linii rocznego kanału. Można było oczekiwać, że przecenę zatrzyma dopiero wsparcie tworzone przez konsolidację z przełomu czerwca i lipca (około 4600 pkt).
Tymczasem byki bardzo szybko odbudowały swoją pozycję na rynku. W trakcie kilku sesji notowania wróciły ponad linię szyi pesymis-tycznej formacji oraz ponad linię hossy. W trakcie minionego tygodnia indeks zyskał 3,4% i zatrzymał się dopiero na wysokości szczytu z 10 sierpnia (4990 pkt). Pokonanie tej bariery będzie świadczyło o tym, że ostatnia wyprzedaż akcji była błędem i warto będzie rozważyć powrót na rynek. Kluczowe z punktu widzenia średnioterminowego trendu wzrostowego wydaje się wsparcie tworzone przez niedawny dołek (4780 pkt).
Nie ulega zmianie sytuacja na giełdach naszego regionu. Po chwilowej korekcie indeksy rynku czeskiego i węgierskiego wróciły do trendu wzrostowego. BUX zyskał w piątek aż 3,3% i dotarł do najwyższego poziomu w historii. Zanegował tym samym sygnał sprzedaży sprzed tygodnia (formację objęcia bessy). Reguły gry ponownie dyktują kupujący i nie ma powodów do sprzedaży akcji. Wsparcie, którego przebicie mogłoby do tego skłaniać, znajduje się na wysokości 21 350 pkt. Tworzy je przyspieszona linia trendu wzrostowego oraz lokalny szczyt z 2 sierpnia. Ewentualne przełamanie tego poziomu będzie miało jednak tylko krótkoterminowy wpływ na rynek.
W Pradze wprawdzie nie doszło do zwyżki ponad ostatni szczyt, ale wykres świecowy sugeruje, że zakończona w środę przecena była typową korektą i przełamanie oporu wydaje się kwestią czasu. Tym bardziej że doszło do tego w Buda-
peszcie i w Warszawie.