- Musimy udzielić rolnikom specjalnej pomocy, bo oni nie mogą podnosić cen - powiedział wczoraj w radiu RMC francuski premier Dominique de Villepin. Węgierski rząd przyspieszył zaś wprowadzenie redukcji podatku od paliw, pierwotnie przewidzianego na 2006 r.
Ropa naftowa zdrożała w tym roku o 48%. Zmniejsza to marże zysku wielu spółek, a konsumentom pozostawia mniej pieniędzy na inne wydatki. Kierowcy ciężarówek, konsumenci i przedstawiciele branż wrażliwych na koszty energii protestują więc i domagają się pomocy od rządów.
Redukcje podatków czy też innego rodzaju ulgi dla producentów płacących coraz wyższe rachunki za energię oznaczają jednak zwiększenie deficytów budżetowych i naruszenie uzgodnień przyjętych w miniony weekend przez unijnych ministrów finansów, aby unikać "fałszywie interpretowanych" posunięć, które mogą jeszcze bardziej zwiększyć popyt na paliwa.
We Włoszech ajenci prowadzący stacje benzynowe zagrozili strajkiem, jeśli rząd nie obniży podatku od paliw. W Belgii kierowcy ciężarówek grożą blokowaniem ulic, a taksówkarze podniesieniem taryf, jeśli nie dostaną ulg podatkowych. Nadzwyczajne ulgi mogą podreperować europejską gospodarkę, która w tym roku znowu będzie rozwijała się o wiele wolniej od amerykańskiej.
Europejskie rządy zaczęły więc iść na ustępstwa, by złagodzić bolesne skutki drogiej ropy naftowej. Rzeczniczka Komisji Europejskiej Maria Assimakopoulou ostrzegała jednak w Brukseli, że obniżanie podatków od energii może jedynie wywołać gniew Komisji, która nadzoruje prawidłowe funkcjonowanie europejskiego jednolitego rynku.