Bankom nie udaje się zachęcać posiadaczy kart płatniczych do wykorzystywania ich w transakcjach bezgotówkowych - wynika z danych NBP. Udział transakcji dokonywanych poza bankomatami od lat waha się w przedziale 15-20%. Używanie gotówki wiąże się z wyższymi kosztami transakcji i niższym poziomem bezpieczeństwa. Dlaczego udział transakcji bezgotówkowych nie rośnie?
- Rynek kart płatniczych w Polsce jest stale w fazie rozwoju - banki budują portfel klientów. Działania koncentrują się wokół zwiększania liczby wydanych kart, a kolejnym krokiem będzie systematyczne zwiększanie liczby kart aktywnych i poziomu transakcyjności - mówi Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP. Ten bank jest największym wydawcą kart płatniczych w Polsce - jego klienci mają ich prawie 5,9 mln sztuk.
7 lat czekania
Zdaniem Małgorzaty O?Shaughnessy, dyrektor generalnej Visa Europe w Polsce, na wzrost udziału transakcji bezgotówkowych po prostu potrzeba czasu. - Przykład krajów, które rozwijają systemy płatności kartami od dziesiątków lat wskazuje, że nowi posiadacze kart najpierw odkrywają wygodę wynikającą z braku konieczności chodzenia do banku po gotówkę, tylko pobierania jej z bankomatu. Dopiero po kilku latach posługiwania się kartą, głównie do wypłat gotówki (średnio po ok. 7 latach) zaczynają doceniać zalety płacenia kartą w sklepie - oceniła przedstawicielka Visa Europe.
- To wynika z zaszłości historycznych. Na polskim rynku dominują wciąż karty debetowe, dodawane do rachunku. Ludzie zostali przyzwyczajeni przez banki, żeby za ich pomocą wyciągać gotówkę z bankomatów - twierdzi Paweł Placzke, dyrektor marketingu kart kredytowych w Banku Handlowym. Spośród 18,8 mln kart, jakimi w końcu czerwca dysponowali klienci polskich banków, 80% stanowiły karty debetowe. - W przypadku kart kredytowych takiego problemu nie ma - mówi P. Placzke. Według niego, posiadacze kart kredytowych używają ich przeważnie do zakupów, a nie do podejmowania gotówki z bankomatów.