Pierwsze spoty dotyczące kredytów hipotecznych będzie można zobaczyć już dziś. To pierwsza większa kampania medialna banku w tym roku i prawdopodobnie ostatnia. Jej skala nie będzie porównywalna z działaniami BPH, który obecnie intensywnie promuje możliwość bezpłatnego korzystania z wszystkich bankomatów w Polsce, a wcześniej zachęcał klientów do przechodzenia od konkurentów. Daleka będzie też od rozmachu, z jakim ING BSK reklamował swoje depozyty i dostęp do kont przez internet. Według cenników, ING BSK był najhojniejszym reklamodawcą wśród banków i wydał na ten cel w I półroczu ponad 26 mln zł. Pekao, drugi co do wielkości bank w Polsce, nie zmieścił się pod tym względem nawet w pierwszej dziesiątce. - Konkurenci prześcigają się w wydatkach na reklamę. My wolimy koncentrować się na faktycznej dbałości o klienta - tłumaczy Robert Moreń, rzecznik Pekao.
Teraz spółka, by przekonać do złotowych kredytów mieszkaniowych zamierza wydać kilka milionów złotych. Ile konkretnie, nie chce ujawnić.
- Uważamy, że polskie rodziny nie powinny zajmować się spekulacją finansową. A tylko przy kredycie złotowym klient zawsze wie, ile wyniesie następna rata - mówi R. Moreń. Pekao to jeden z trzech banków obok ING BSK oraz BZ WBK nastawionych na udzielanie kredytów hipotecznych wyłącznie w rodzimej walucie. Nie jest to łatwe w warunkach, gdy Polacy preferują kredyty walutowe. Przy kredycie w CHF do bankowej marży doliczany jest 3-miesięczny LIBOR na poziomie 0,76%, podczas gdy w przypadku złotego jest to 3M WIBOR wynoszący obecnie 4,54%.
Pekao w I półroczu pożyczyło na cele mieszkaniowe 793 mln zł. Przed bankiem jednak jeszcze spory wysiłek. By nadążyć za, jak się szacuje, 25-proc. wzrostem całego rynku powinien sprzedać w tym roku kredyty za niemal 2 mld zł wobec 1,57 mld zł w 2004 r. Oczekiwana wartość całego rynku kredytów hipotecznych to w 2005 r. 20 mld zł w porównaniu z 16 mld zł przed rokiem.