Takiego rozwoju sytuacji na rynku walutowym spodziewają się ankietowani przez PARKIET ekonomiści. Zapytaliśmy ich o możliwą reakcję inwestorów na trzy scenariusze rozwoju sytuacji po wyborach: PO jest większościowym koalicjantem, a PiS mniejszościowym (scenariusz I), sytuacja odwrotna (scenariusz II), PO i PiS zdobywają mniej niż 50% głosów w wyborach i nie mogą samodzielnie stworzyć rządu (scenariusz III). Część ekonomistów wskazała jeszcze wariant IV: PO ma większość w parlamencie i sama tworzy rząd.
Ten wariant cieszy się największym poparciem inwestorów. Powstanie gabinetu składającego się wyłącznie z przedstawicieli Platformy spowodowałoby umocnienie naszej waluty nawet do 3,8 zł za euro. Według Tomasza Kurkowskiego, analityka z Banku Handlowego, zdecydowana przewaga PO w wyborach parlamentarnych przy jednoczesnym zwycięstwie Donalda Tuska w wyborach prezydenckich mogłaby spowodować krótkoterminową "euforię" na rynku. Niestety, taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Ekonomiści oceniają szanse jego powodzenia na kilka, a najwyżej kilkanaście procent.
Najbardziej prawdopodobna jest, ich zdaniem, koalicja PO-PiS z większościowym udziałem Platformy. Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas, daje takiemu wariantowi aż 80-proc. szanse powodzenia. W opinii analityków, taki wynik wyborów został już w zasadzie zdyskontowany przez rynek, dlatego nie powinien spowodować istotnych wahań kursu złotego. Realizacja I scenariusza oznaczałaby utrzymanie kursu euro mniej więcej na poziomie 3,95 zł. Stanisław Kluza, główny ekonomista z BGŻ, przewiduje jednak możliwość osłabienia euro do 3,85 zł, a T. Kurkowski z BH nawet do 3,8 zł. W opinii Marcina Mrowca, ekonomisty BPH, jeżeli koalicja będzie się składała z polityków PO i PiS, skala wpływów obu tych partii w nowym rządzie nie będzie mieć dla rynków większego znaczenia.
Pesymistycznie rynek zareagowałby natomiast na wygraną PiS i rząd z udziałem PO w charakterze mniejszościowego koalicjanta. W takim wypadku euro umocniłoby się do ponad 4 zł. M. Dybuła z BNP Paribas i Agnieszka Decewicz, ekonomistka Pekao, oceniają, że wspólna waluta mogłaby wtedy kosztować nawet 4,1 zł.
Zdecydowanie najgorszy wariant to taki wynik wyborów, który nie daje Platformie i PiS możliwości stworzenia koalicji bez udziału trzeciej partii. W takim wypadku za euro możemy zapłacić nawet 4,3 zł.