Publikacja wywołała natychmiastową reakcję Barlinka. W raporcie przesłanym na giełdę informuje, że zagraża "dobrom osobistym i interesom spółki, a także może stanowić element manipulacji związanej z publiczną ofertą akcji". Skąd podejrzenie o manipulację? - System "barclick" stosujemy od blisko 3 lat. Zgłosiliśmy nasze rozwiązanie do Urzędu Patentowego. Do tej pory żaden podmiot nie zgłosił w żaden formalny sposób jakichkolwiek roszczeń, protestów lub uwag do naszych rozwiązań. Nagle teraz ktoś sobie o nich przypomniał, gdy Barlinek przeprowadza ofertę publiczną? - zauważa Mariusz Gromek, przewodniczący rady nadzorczej Barlinka.
Jaki jest stan faktyczny?
W celu rozwiania jakichkolwiek wątpliwości spółka przedstawiła też stan faktyczny i prawny związany z systemem "barclick". Nie kryje, o czym informuje w prospekcie emisyjnym, że stosowane rozwiązanie nie zostało jeszcze zarejestrowane przez Urząd Patentowy, a jedynie znak słowno-graficzny "barclick". Przekonuje jednak, że "patent" Barlinka dotyczący bezklejowego łączenia paneli jest już chroniony od czasu zgłoszenia patentowego. Jak informuje zarząd, zgłoszenia dokonał rzecznik patentowy w grudniu 2002 roku. Wcześniej jednoznacznie stwierdził, że system "barclick" nie nosi cech podobieństwa do innych rozwiązań uniemożliwiających rejestrację na rzecz Barlinka. Swój system spółka postanowiła też opatentować w European Patent Office. Instytucja ta również stwierdziła (we wrześniu 2004 roku), że "barclick" zawiera "element nowatorstwa". Dlatego spółka ewentualne roszczenia konkurenta uważa za absurdalne. - Sam pomysł bezklejowego łączenia elementów jest ideą tak oczywistą, że próba ogólnego zastrzeżenia prawa do stosowania opartych na nim rozwiązań nie może być skuteczna. Nieco przejaskrawiając, trudno byłoby zastrzec prawo do łączenia elementów za pomocą śrub bądź wykorzystywania w motoryzacji koła czy opony - obrazuje M. Gromek.
Spółka ponadto zauważa, że Valinge - w przeciwieństwie do Barlinka - spiera się o patenty z innymi podmiotami.
Wyjazdu do Szwecji nie było
Dlaczego jednak szefowie Barlinka, jak donosi "PB", zdecydowali się odwiedzić przedstawicieli Valinge w Szwecji? - Zaproponowano nam spotkanie w celu wymiany informacji o doświadczeniach i patentach. Teraz wiemy już, że prawdziwą intencją nieformalnych działań Darko Pervana, szefa Valinge, była specyficzna próba sprzedaży licencji na bezklejowe łączenie paneli. Można by to nawet nazwać szantażem. Dlatego nie udaliśmy się na zaplanowane 15 września, spotkanie z firmą Valinge - mówi Mariusz Gromek.