Reklama

Barlinek: to czarny PR i próba szantażu

Manipulacja - tak Barlinek nazywa działania szwedzkiego konkurenta, który teraz - podczas oferty publicznej spółki - nagłaśnia w prasie roszczenia patentowe. Barlinek stosuje patent na bezklejowe łączenie paneli podłogowych prawie od trzech lat. Do tej pory nikt nie wystąpił z żadnym formalnym żądaniem wobec spółki.

Publikacja: 16.09.2005 07:57

Krzysztof Woch

[email protected]

Wczorajszy "Puls Biznesu" opublikował tekst zatytułowany "Szwedzki Valinge oskarża Barlinek". Został również zapowiedziany na pierwszej stronie dziennika: "Szwedzi żądają pieniędzy od Barlinka". Chodzi o system bezklejowego łączenia paneli podłogowych "barclick" stosowany w sztandarowym produkcie Barlinka - desce barlineckiej. Jak donosi gazeta, szwedzki konkurent zarzuca spółce, że bez opłat licencyjnych stosuje rozwiązanie podobne do opatentowanych systemów Valinge. Darko Pervan, szef szwedzkiej firmy, chce przekonać do zakupu licencji przedstawicieli Barlinka. Jeśli mu się to nie uda, wystąpi na drogę prawną.

Spółka:

nieprzypadkowy termin

Reklama
Reklama

Publikacja wywołała natychmiastową reakcję Barlinka. W raporcie przesłanym na giełdę informuje, że zagraża "dobrom osobistym i interesom spółki, a także może stanowić element manipulacji związanej z publiczną ofertą akcji". Skąd podejrzenie o manipulację? - System "barclick" stosujemy od blisko 3 lat. Zgłosiliśmy nasze rozwiązanie do Urzędu Patentowego. Do tej pory żaden podmiot nie zgłosił w żaden formalny sposób jakichkolwiek roszczeń, protestów lub uwag do naszych rozwiązań. Nagle teraz ktoś sobie o nich przypomniał, gdy Barlinek przeprowadza ofertę publiczną? - zauważa Mariusz Gromek, przewodniczący rady nadzorczej Barlinka.

Jaki jest stan faktyczny?

W celu rozwiania jakichkolwiek wątpliwości spółka przedstawiła też stan faktyczny i prawny związany z systemem "barclick". Nie kryje, o czym informuje w prospekcie emisyjnym, że stosowane rozwiązanie nie zostało jeszcze zarejestrowane przez Urząd Patentowy, a jedynie znak słowno-graficzny "barclick". Przekonuje jednak, że "patent" Barlinka dotyczący bezklejowego łączenia paneli jest już chroniony od czasu zgłoszenia patentowego. Jak informuje zarząd, zgłoszenia dokonał rzecznik patentowy w grudniu 2002 roku. Wcześniej jednoznacznie stwierdził, że system "barclick" nie nosi cech podobieństwa do innych rozwiązań uniemożliwiających rejestrację na rzecz Barlinka. Swój system spółka postanowiła też opatentować w European Patent Office. Instytucja ta również stwierdziła (we wrześniu 2004 roku), że "barclick" zawiera "element nowatorstwa". Dlatego spółka ewentualne roszczenia konkurenta uważa za absurdalne. - Sam pomysł bezklejowego łączenia elementów jest ideą tak oczywistą, że próba ogólnego zastrzeżenia prawa do stosowania opartych na nim rozwiązań nie może być skuteczna. Nieco przejaskrawiając, trudno byłoby zastrzec prawo do łączenia elementów za pomocą śrub bądź wykorzystywania w motoryzacji koła czy opony - obrazuje M. Gromek.

Spółka ponadto zauważa, że Valinge - w przeciwieństwie do Barlinka - spiera się o patenty z innymi podmiotami.

Wyjazdu do Szwecji nie było

Dlaczego jednak szefowie Barlinka, jak donosi "PB", zdecydowali się odwiedzić przedstawicieli Valinge w Szwecji? - Zaproponowano nam spotkanie w celu wymiany informacji o doświadczeniach i patentach. Teraz wiemy już, że prawdziwą intencją nieformalnych działań Darko Pervana, szefa Valinge, była specyficzna próba sprzedaży licencji na bezklejowe łączenie paneli. Można by to nawet nazwać szantażem. Dlatego nie udaliśmy się na zaplanowane 15 września, spotkanie z firmą Valinge - mówi Mariusz Gromek.

Reklama
Reklama

Komisja umywa ręce

Zarząd jest przekonany, że spółka stała się obiektem nieuczciwej konkurencji, a uruchomiona kampania czarnego PR miała na celu podważenie wiarygodności Barlinka. O całej sprawie poinformował Komisję Papierów Wartościowych i Giełd. - Rzeczywiście, otrzymaliśmy zawiadomienie od Barlinka razem z obszernym wyjaśnieniem sprawy. KPWiG nie jest jednak instytucją, która rozpatrzy. To raczej zadanie dla Urzędu Patentowego - mówi Przemysław Wasilewski z KPWiG.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Komisja nie będzie rozpatrywać tej sprawy również pod kątem ewentualnej manipulacji. Z doświadczenia wie, że prokuratura interpretuje obowiązujące przepisy w ten sposób, że manipulacji można dokonać jedynie w stosunku do papierów już notowanych, czyli na rynku wtórnym. Jakąkolwiek szkodę trudno byłoby udowodnić też samej spółce. Oferta publiczna zakończyła się sukcesem: uplasowano wszystkie papiery po maksymalnej, zakładanej cenie.

Prospekt był OK

Inwestorzy dowiedzieli się o szwedzkich roszczeniach dopiero z prasy. Jak wylicza "PB", gdyby spółka musiała płacić Valinge opłaty licencyjne, mogłyby one wynieść około 16 mln zł, połowę prognozowanego na ten rok zysku netto. Czy zatem Barlinek wskazał w prospekcie wszystkie czynniki ryzyka? Zdaniem zarządu, tak. - Obowiązek informowania inwestorów istniałby w dwóch przypadkach: gdyby jakiekolwiek roszczenie wpłynęło do spółki lub gdyby zarząd widział ryzyko wysunięcia uzasadnionych roszczeń. Stanowczo podkreślamy, że żadna z tych okoliczności nie ma miejsca - twierdzi Mariusz Gromek. Nieoficjalnie KPWiG podziela to zdanie. - O ile przedstawione przez Barlinek wyjaśnienia są faktami, o tyle nie można mieć zastrzeżeń do prospektu - usłyszeliśmy w Komisji.

Komentarz

Reklama
Reklama

Rynek pierwotny

czy już wtórny?

Nastawienie Komisji

i prokuratury do działań czarnego PR podczas ofert publicznych, daje jasny sygnał, że ich inicjatorzy mogą czuć się bezkarnie. Wniosek jest prosty: skoro nie jest to rynek wtórny - nie ma manipulacji, nie ma też kary. Jednak w przypadku Barlinka, sprawa wyszła na jaw już po zamknięciu oferty publicznej

i może się odbić na przyszłych notowaniach akcji, czyli będzie dotyczyć już rynku wtórnego. Czy wówczas znajdą się podstawy do stwierdzenia przestępstwa?

Reklama
Reklama

W czarnym PR chodzi o rozgłos

O tym, że intencje Valinge zawierają elementy czarnego PR, świadczą chociażby inne działania przedstawicieli szwedzkiej spółki. Do naszej redakcji trafił niedawno artykuł - gotowiec zatytułowany "Poważne wątpliwości wokół prospektu Barlinka", poruszający sprawę opisaną wczoraj w "PB". Dostaliśmy go z... redakcji jednego z tygodników wydawanych w Polsce. Dziennikarka, która go nam przesłała, przyznała, że nie jest jego autorką, a źródłem "donosu" jest właśnie Valinge. Potwierdziła też, że rozesłała go również do innych redakcji, w tym do "PB". Dlaczego tak chętnie podzieliła się "gorącym" tematem z dziennikarzami konkurencyjnych redakcji, a sama nie opublikowała materiału? W odpowiedzi usłyszeliśmy, że publikacja jest szykowana (do tej pory się nie ukazała), a dzielenie się informacjami niekiedy jest praktykowane przez tygodnik. A może chodziło o dotarcie do pism adresowanych do inwestorów giełdowych? Autor wczorajszego tekstu w "PB" nie przekopiował gotowca, pozwolił - jak nakazuje rzetelność dziennikarska - ustosunkować się do sprawy obydwu stronom. W czarnym PR nie chodzi jednak przeważnie o dowiedzenie prawdy, ale rozgłos wokół sprawy, stworzenie wątpliwości. Jeśli to było celem konkurenta Barlinka, osiągnął go.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama