W raporcie PricewaterhouseCoopers na temat ubiegłorocznych przejęć i fuzji trudno znaleźć znaczące prywatyzacje w krajach byłej Jugosławii. Transakcje m.in. w Chorwacji i Słowenii nikną na tle większych sprzedaży w innych państwach regionu. Nie oznacza to, że rządy krajów, wchodzących kiedyś w skład Jugosławii, nie prywatyzują. Przeciwnie. Starają się przyspieszyć proces.
Słoweńcy z rezerwą
Jednym z krajów, w których prywatyzacja przebiegała powoli, jest Słowenia. Powód? Słoweńcy boją się zagranicznych inwestorów i sprzedaży majątku narodowego. W niedawnym referendum aż 49% mieszkańców tego kraju uznało, że cudzoziemcy przejęli już zbyt wiele firm. Warto dodać, że poziom inwestycji zagranicznych jest tam stosunkowo niski. Ponadto Słowenia, która jest - podobnie jak Polska - od 1,5 roku członkiem Unii Europejskiej, boryka się z innymi problemami, np. korupcją. To spowalnia prywatyzację.
Przejawem obaw przed obcym kapitałem jest ogłoszony w maju br. plan konsolidacji w sektorze finansowym. Minister finansów Słowenii Andrej Bajuk zapowiedział scalenie kontrolowanej przez państwo części słoweńskiego sektora finansowego. Nova Ljubljanska Banka ma połączyć się z Triglav Financna Druzba i skupić uwagę na obsłudze przedsiębiorstw. Nova Kreditna Banka utworzy grupę wspólnie z ubezpieczycielem Zavarovalnica Maribor i firmą reasekuracyjną Pazavarovalnica Sava. Jej celem będzie obsługa klientów indywidualnych. Akcje obu instytucji mają być sprzedane w ofertach publicznych.
Warto przypomnieć, że na początku lat 90. Słowenia, która wtedy odzyskała niepodległość, była jednym z liderów procesu transformacji w Europie Środkowowschodniej. - Zmiany, jakie tu nastąpiły w ciągu ostatnich lat, były wyjątkowe na skalę światową - ocenia Grażyna Chorążykiewicz, radca Wydziału Ekonomiczno-Handlowego polskiej ambasady w Lublanie.