Zdaniem Piotra Krupy, prezesa i współwłaściciela (15,5% akcji) Kruka, zmiana formy prawnej była w dłuższej perspektywie nie do uniknięcia. - Musielibyśmy tego dokonać niezależnie od tego, czy spółka pozyskałaby inwestora strategicznego, czy nastąpiłoby jej upublicznienie - stwierdził Krupa. Zmiany w akcjonariacie są przesądzone, bo 72% akcji ma fundusz zarządzany przez firmę Enterprise Investors, która z pewnością będzie chciała zrealizować zyski. Kiedy? Tego nie wiadomo.

Zdaniem prezesa Kruka, nieprędko. - Jesteśmy na szybko rosnącym rynku. Przewidujemy, że w ciągu dwóch lat wartość odkupywanych wierzytelności będzie dwa, dwa i pół razy większa niż obecnie - ocenił P. Krupa. Przyznał jednak, że wprowadzenie akcji spółki do publicznego obrotu mogłoby nastąpić szybko. - Przekształcenie w spółkę akcyjną zajęło nam dziewięć miesięcy. Na upublicznienie potrzeba połowy tego czasu - powiedział prezes firmy.

Z przedstawicielami Enter-prise Investors nie udało się nam wczoraj skontaktować. Trzecim udziałowcem spółki jest Wojciech Kuźnicki.

Kruk dysponuje obecnie 27 mln zł funduszy własnych. Kapitał zakładowy wynosi 14,5 mln zł. Wcześniej było to kilkaset tysięcy złotych. Zdaniem P. Krupy, dzięki zwiększeniu podstawowego kapitału spółka zyskała na wiarygodności. Prezes nie chciał podać wielkości zysku netto i przychodów spółki za pierwszą połowę roku. Uzasadnił to faktem, że pierwsze i drugie półrocze są nieporównywalne.

Firma, która zajmuje się przede wszystkim windykacją masową, tworzy spółkę zależną, która będzie działać na rynku korporacyjnym, głównie na rzecz sektora bankowego.