W nowym kształcie Microsoft zostanie podzielony na trzy zasadnicze części. Każda z nich będzie kierowana przez innego dyrektora, noszącego tytuł prezesa. Prezesi z kolei będą odpowiadać bezpośrednio przed dyrektorem generalnym Microsoftu. Pod jednym dachem - w dziale Platform Products and Services - ma się znaleźć zarówno serwis internetowy MSN, jak i produkcja kolejnych wersji oprogramowania Windows. Dzięki temu MSN może się szybko stać platformą szybkiej dystrybucji oprogramowania Microsoftu za pośrednictwem sieci. Głównym celem spółki jest usprawnienie usług oferowanych za pośrednictwem internetu, a przede wszystkim uaktualniania oprogramowania i dopasowywania go do aktualnych potrzeb klienta. Okazuje się bowiem, że Google oraz inni konkurenci dużo elastyczniej reagują na problemy konsumentów. - Musimy być szybcy i agresywni - powiedział dyrektor generalny Microsoftu Ballmer. Pozostałe nowe działy to: Business Division, który obejmie między innymi oprogramowanie Office, oraz Entertainment and Devices, który będzie się zajmować grami wideo i dalszym rozwojem konsoli Xbox.
Reformy powinny przynieść także znaczne przyspieszenie procesu podejmowania decyzji wewnątrz firmy. Microsoft był w przeszłości krytykowany za biurokrację. Firma rozrosła się tak znacznie, że komunikacja między poszczególnymi działami stała się utrudniona, co z kolei opóźniało pracę nad nowymi produktami. Organizacja ma już 30 lat, zatrudnia 60 tysięcy osób i nie potrafi sobie poradzić z procesem ucieczki części kadry menedżerskiej do młodszych konkurentów.
Według "Wall Street Journal", Microsoft stoi obecnie przed największymi zagrożeniami od początku lat 90., kiedy zlekceważenie rynku przeszukiwarek internetowych sprawiło, że producent systemu operacyjnego Windows musiał doganiać konkurencję. Microsoft ostatecznie wygrał tę batalię, ale zastosowane wówczas metody znalazły swój finał w postaci procesów o naruszenie prawa antymonopolowego.
Nowy Jork