Reklama

Szkodliwe deficyty

Niemcy, Francja i Włochy - trzy największe gospodarki strefy euro - od kilku lat przekraczają dopuszczalny w Unii Europejskiej poziom deficytu budżetowego. Co gorsza, nie pomaga im to w przyspieszeniu wzrostu gospodarczego, natomiast grozi podniesieniem stóp procentowych, obniżeniem ocen wiarygodności kredytowej i w rezultacie zwiększeniem kosztów obsługi zadłużenia.

Publikacja: 22.09.2005 08:26

Spośród 12 krajów tworzących strefę euro, jedynie Hiszpania rozwija się szybciej niż prognozuje jej rząd. Zanosi się na to, że w tym roku po raz pierwszy od wprowadzenia wspólnej waluty, a więc od 2002 r., deficyt budżetowy tego regionu, liczony jako odsetek produktu krajowego brutto, będzie większy niż w Stanach Zjednoczonych. W dodatku Europie trwanie w deficycie nic nie daje. Tempo wzrostu gospodarczego jest tak marne, że zmusza rządy do obniżania podatków i zwiększania wydatków socjalnych, co stwarza sytuację zamkniętego kręgu. - Są dobre deficyty, ale są i złe. W krajach europejskich dominują złe - powiedział agencji Bloomberga Andrew Bosomworth z największego na świecie funduszu obligacyjnego Pacific Investment Management.

Przedwyborcze

złagodzenie przepisów

Nie dalej jak w grudniu ub.r. wszystkie rządy strefy euro zapewniały Komisję Europejską, że ich deficyty budżetowe nie przekroczą 3% PKB w tym i w przyszłym roku. Już trzy miesiące później kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, prezydent Francji Jacques Chirac i premier Włoch Silvio Berlusconi wymusili na Unii rozwodnienie przepisów, twierdząc, że hamują one wzrost gospodarczy. Nie pomogły protesty szefa Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Tricheta.

Chiraca i Berlusconiego w ciągu najbliższych dwóch lat czekają wybory. Schroeder ten test ma już za sobą. Sondaże opinii publicznej dawały wyraźną przewagę jego rywalce do kanclerskiego fotela Angeli Merkel. Skończyło się na remisie szkodliwym dla niemieckiej gospodarki. Schroeder przez ostatnie lata dowiódł, że nie może znaleźć sposobów na jej przyspieszenie, a deficyt budżetowy miał mu w tym pomóc. Przywódczyni Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej w czasie kampanii wyborczej określiła jako "nierealistyczne" nadzieje na zrównoważenie niemieckiego budżetu przed 2013 r.

Reklama
Reklama

Limit deficytu budżetowego w krajach członkowskich Unii wprowadzono na żądanie Niemiec w 1996 r. Miał to być sposób na ograniczanie zadłużenia i obronę kursu nieistniejącej jeszcze wtedy wspólnej waluty. Po raz pierwszy limit ten przekroczyła Portugalia w 2001 r. Za nią w następnych latach poszły Niemcy, Francja, Włochy, Holandia i Grecja. Euro w tym roku straciło do dolara ok. 10%, m.in. w wyniku obaw związanych ze złagodzeniem przepisów ograniczających deficyty i po odrzuceniu przez Francję projektu europejskiej konstytucji.

Nowe przepisy pozwalają krajom strefy euro uniknąć kar za przekroczenie limitów, gdy tempo ich wzrostu gospodarczego jest niższe od prognozowanego lub gdy "istotne czynniki" zwiększyły wydatki. W przypadku Niemiec stało się to w wyniku odbudowy ich wschodniej części.

Rozluźnienie dyscypliny

Po złagodzeniu przepisów już widoczne jest rozluźnienie dyscypliny budżetowej. W lipcu Włochy wywalczyły dodatkowy rok, do 2007 r., na zmniejszenie deficytu poniżej limitu. Portugalia przedłużyła ten termin do 2008 r. Niemiecki minister finansów Hans Eichel potwierdził zaś, że jego kraj w tym roku po raz czwarty z rzędu przekroczy unijny limit, a tydzień później to samo zrobił jego francuski kolega Thierry Breton.

Analitycy z londyńskiego biura Citigroup przewidują, że w tym roku deficyt budżetowy Portugalii wyniesie 4,9% jej PKB, Grecji 4,6%, Włoch 4,3%, Niemiec 3,7% i Francji 3,4%. Średnia wskaźnika dla całej strefy euro z 2,7% w 2004 r. ma wzrosnąć do 3,2% w tym roku i 3,4% w przyszłym. Administracja George?a Busha prognozuje, że deficyt budżetowy USA w tym roku wyniesie 2,7% PKB, a w przyszłym 2,6%.

Złożoność kłopotów Europy z deficytem wynika również z tego, że tempo jej wzrostu gospodarczego od kilku lat jest niższe od prognoz.

Reklama
Reklama

Zbyt optymistyczne

prognozy

Zachodnioeuropejskie rządy zbyt optymistycznie konstruują budżety, zakładając zazwyczaj szybszy wzrost niż później udaje się zrealizować. I wtedy muszą decydować się na nadzwyczajne posunięcia. Premier Francji na początku czerwca zapowiedział wzrost wydatków budżetowych, m.in. na walkę z bezrobociem, o 4,5 mldo dokładnie taką samą kwotę. Po tym, jak obniżenie podatków dochodowych we Włoszech o 7 mld euro w niewielkim stopniu przyczyniło się do przyspieszenia wzrostu gospodarczego, tamtejszy rząd już obiecuje na przyszły rok redukcję lokalnych podatków od przedsiębiorstw i inne posunięcia na łączną kwotę 5 mld euro.

To stale rosnące zadłużenie może wkrótce zacząć hamować rozwój gospodarczy strefy euro przez konieczność podniesienia stóp procentowych, gdyż inwestorzy będą domagali się premii przy zakupie coraz większych ilości obligacji rządowych. Wyższe stopy to droższe kredyty dla konsumentów i przedsiębiorstw i w rezultacie mniejsze wydatki z ich strony, a to one są podstawą wzrostu.

Europa

starzeje się

Reklama
Reklama

Coraz większe deficyty budżetowe stanowią też poważne ryzyko obniżenia ocen wiarygodności kredytowej państw strefy euro, a to oznacza zwiększenie kosztów obsługi zadłużenia. Agencja ratingowa Standard & Poor?s w sierpniu obniżyła prognozę dla Włoch ze stabilnej na ujemną.

Na razie podwyżka stóp nie grozi, przynajmniej do końca tego roku, bo wciąż bardzo niskie jest tempo wzrostu gospodarczego. Rentowność 10-letnich obligacji francuskich i niemieckich jest w tym roku najniższa od zakończenia II wojny światowej.

Powodujące deficyty zwiększone wydatki budżetowe łagodzą skutki braku rozwoju i restrukturyzacji przedsiębiorstw, które prowadzą do obniżania płac i redukcji zatrudnienia. Płace w strefie euro, z uwzględnieniem inflacji, spadały w każdym z ostatnich czterech kwartałów, a bezrobocie jest prawie dwukrotnie wyższe niż w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych.

Sporo zależy też od ogólnego zadłużenia państw. Średnia w strefie euro wynosi obecnie 79% PKB, a we Włoszech przekracza 100%, w porównaniu z 66,4% dla USA.

Sytuacja będzie się komplikować wraz ze starzeniem się europejskich społeczeństw. Z opracowania sporządzonego w 2003 r. przez waszyngtońskie Center for Strategic and International Studies wynika, że w 2040 r. Francja i Włochy będą musiały wydawać ok. 30% PKB na świadczenia emerytalne, a 10 lat później stosunek liczby zatrudnionych do liczby emerytów spadnie w Europie z obecnych 3,3 do 0,9.

Reklama
Reklama

Bloomberg

Sytuacja Polski

W Polsce deficyt budżetowy przekracza poziom wynikający z paktu stabilizacji i rozwoju, który ustala maksymalny poziom deficytu na 3% PKB. Ten warunek dotyczy członków strefy euro, ale nasz kraj w traktacie akcesyjnym zobowiązał się do jego wypełnienia. Dlatego Polska znajduje się w tzw. procedurze podwyższonego deficytu i musi przedstawiać Komisji Europejskiej aktualizowany corocznie program konweregencji (czyli to, jak chce doprowadzić do wypełnienia kryterium deficytu oraz innych). Wynika z niego, że deficyt finansów publicznych powinien spaść poniżej 3% PKB w 2007 roku.

Na razie jesteśmy znacznie powyżej tej granicy. W 2003 r. deficyt liczony według krajowej metodologii wyniósł 4,5% PKB. W 2004 r., w pierwszym okresie naszego członkostwa, deficyt liczony według metod krajowych wyniósł 4,7%. W roku bieżącym, według szacunków resortu finansów, ma spaść do 3,3% PKB.

Te wartości, o których informujemy Brukselę, są nieco niższe. To wynik częściowej przegranej naszego kraju w sporze z Eurostatem o to, czy i w jakim stopniu nasz kraj może uwzględniać wydatki na re formę emerytalną w danych o deficycie i długu.

Reklama
Reklama

Standard & Poor?s ostrzega Niemcy

Niemcy muszą zmniejszyć deficyt budżetowy i zreformować system ubezpieczeń społecznych, aby uniknąć obniżenia oceny ich wiarygodności kredytowej - ostrzegła wczoraj agencja ratingowa Standard & Poor?s. Utrzymanie najwyższego ratingu AAA wymaga od nowego rządu szybkich działań na rzecz zmniejszenia wydatków. Trzeba też przystąpić do takiego reformowania gospodarki, które zapewni jej długoterminowy wzrost - piszą analitycy S&P i ostrzegają, że zadłużenie publiczne Niemiec może osiągnąć 67,6% ich PKB, co byłoby najwyższym poziomem wśród krajów z oceną AAA. Tymczasem prognozy wzrost

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama