Susan Schadler, szefowa misji MFW w Polsce, ocenia, że podwyżka cen ropy o 10% przekłada się na obniżenie dynamiki PKB o 0,1 pkt proc. oraz wzrost inflacji o 0,2 pkt proc. W Polsce jednak wpływ drożejącej ropy na inflację może być mniejszy. - Ceny paliw nie przełożą się na zbytnie pobudzenie inflacji - uważa też Mirosław Gronicki, minister finansów.
Przypomnijmy, że w komunikacie ogłoszonym po środowym posiedzeniu RPP, Rada stwierdziła, że prognozy wyższych cen paliw mogą spowodować szybszy powrót inflacji do celu, którego dolny poziom wynosi 1,5%. W sierpniu inflacja wyniosła 1,6%.
MFW szacuje, że cena baryłki ropy w 2005 r. wyniesie średnio 54 USD wobec 34 USD w ub.r. Fundusz przyznaje jednak, że drogie paliwo jest jednym z podstawowych zagrożeń dla światowej gospodarki.
Według S. Schadler, kraje bałtyckie i państwa Europy Środkowowschodniej nadal będą się rozwijać szybciej niż strefa euro. Prognozy dla Litwy, Łotwy i Estonii są jednak znacznie lepsze niż dla Polski, Czech, Węgier i Słowacji. Gospodarki krajów nadbałtyckich powinny rosnąć w tym roku w tempie 6,8-7,8%, a w przyszłym roku 6-6,8%. W naszym regionie Polska w tym roku wypada najsłabiej, ze wzrostem PKB szacowanym przez MFW na poziomie 3% (najwyższa prognoza dla Słowacji, 5%). W przyszłym roku polska gospodarka powinna jednak przyspieszyć do 4%, wyprzedzając Węgry.
MFW oczekuje ponadto, że dynamika popytu konsumpcyjnego w Polsce wzrośnie z 2,2% w tym roku do 4,2% w 2006 r. Średnia inflacja wyniesie natomiast w tym roku 2,2%, a w przyszłym 2,5%.