PARP podsumował trzy zakończone rundy naboru wniosków o dotacje z UE w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego - Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw. Okazuje się, że do rozdysponowania pozostało 140 mln euro, z 360 mln euro przyznanych przez Brukselę. Wcześniej oceniano, że będzie to około 100 mln euro. Oznacza to, że przy dotychczasowej średniej dofinansowania na jeden projekt, wynoszącej 600 tys. zł, ze środków unijnych może skorzystać jeszcze około tysiąca przedsiębiorców.

PARP i monitorujące rozdział pomocy unijnej ministerstwo gospodarki zdecydowały się na uproszczenie wniosków i ograniczenie liczby wymaganych dokumentów. Do tej pory były krytykowane, że w wyniku przebiurokratyzowania, szanse na dotację miało mniej niż 10% wnioskodawców. Zmiany zaczną obowiązywać przy czwartej rundzie naboru dokumentów w ramach tzw. działania 2.3 (dotacje inwestycyjne dla małych i średnich firm). Termin mija 29 grudnia.

Ograniczono liczbę załączników wymaganych przy wniosku. Firmy nie muszą już przedstawiać kopii informacji o REGON czy decyzji o nadaniu numeru NIP. Obowiązkowe będzie użycie komputerowego generatora wniosków, co, zdaniem PARP, ułatwi wyłapywanie błędów. Agencja przygotowała tzw. kwalifikator wniosków. To poradnik, który da zainteresowanym odpowiedź, czy ich projekt spełnia wymogi SPO-WKP 2.3.

Problem w tym, że efekty odbiurokratyzowania nie będą widoczne, jeżeli przedsiębiorca wkład własny na inwestycje będzie pozyskiwać przez zaciągnięcie kredytu w banku. - Wniosek kredytowy musi spełniać określone wymogi. Załączniki będą konieczne - podkreśla Jerzy Małkowski, ekspert Związku Banków Polskich.