Reklama

Rekordów ciąg dalszy

Publikacja: 01.10.2005 08:31

Hossa do wiosny?

Ponad 20% zyskał WIG20 w trzecim kwartale i jest to jeden z najlepszych wyników w historii. Nigdy w trzecim kwartale, który z reguły bywał niekorzystny dla posiadaczy akcji, indeks nie zyskał więcej, a granicę 20-proc. wzrostu w ciągu trzech miesięcy przekroczył dopiero piąty raz. Czy po tak gwałtownej zwyżce czeka nas ochłodzenie koniunktury w końcówce roku? Historia notowań nie wskazuje na to. W czterech poprzednich przypadkach, kiedy WIG20 rósł przynajmniej o 20% w kwartale, tylko raz w kolejnych trzech miesiącach stracił. W II kwartale 2000 roku, a więc po zakończeniu internetowej hossy, wartość indeksu największych spółek spadła o 12%.

W ponad 11-letniej historii WIG20 nie zdarzyło się jeszcze, żeby istotny szczyt został zbudowany pod koniec roku. W 1994 roku hossa zakończyła się w marcu, w 1997 roku w lutym (ewentualnie można uznać, że zwyżka zapoczątkowana w 1995 roku zakończyła się w marcu 1998 roku) i w 2000 roku ponownie w marcu. Zatem wiosna to czas, w którym na GPW tradycyjnie kształtują się istotne wierzchołki.

Średnia zmiana indeksu w ostatnich trzech miesiącach to 3,7%, choć warto wziąć pod uwagę, że odchylenie standardowe wynosi aż 14,7%. Rozrzut poszczególnych wyników jest zatem bardzo duży.

Przeciw dalszej zwyżce notowań przemawia seria, zgodnie z którą byki dominują w ostatnim kwartale od 1998 roku. Udział okresów, w których notowania rosły, wynosi 59% dla wszystkich kwartałów, ale jeśli wciąć pod uwagę tylko ostatnie trzy miesiące roku, rośnie do 63%. Kolejny okres na plusie oznaczałby, że odsetek podskoczy do 67%. Statystyczne próby oszacowania, jak indeks największych spółek zakończy 2005 rok, o tyle wydają się jałowe, że jeszcze nigdy hossa na GPW nie trwała tak długo. Na pewno jednak determinacja, z jaką WIG20 bije kolejne rekordy w trzecim roku hossy, jest zadziwiająca.

Reklama
Reklama

Wciąż trudno

zarobić

We wrześniu obraz rynku niewiele się zmienił w stosunku do tego, co obserwujemy od początku roku. W zwyżce w dalszym ciągu bierze udział ograniczone grono spółek - liczba firm, których notowania zyskały wartość w mijającym miesiącu tylko o 10%, przewyższyła liczbę spółek, których akcje spadły. W całym kwartale przewaga spółek utrzymujących się "na plusie" jest nieco większa - na jedną firmę, której akcje straciły, przypada 1,5 spółki, której walory przyniosły zysk. Wrześniowa statystyka jest o tyle zaskakująca, że rekord wszech czasów z początku lutego pobił Indeks Cenowy PARKIETU, w skład którego wchodzą wszystkie przedsiębiorstwa notowane na parkiecie.

Nie znaczy to, że na rynku nie zaszły żadne zmiany. Przede wszystkim znacznie zwiększyła się zmienność notowań. We wrześniu średni wskaźnik TR (True Range) wyniósł 41 pkt, gdy miesiąc wcześniej miał wartość 29 pkt. Po raz ostatni rynkiem równie mocno trzęsło we wrześniu i październiku 2003 roku, kiedy mieliśmy najbardziej gwałtowną korektę w trakcie zapoczątkowanej przed dwoma laty hossy. Podobnie mocno wzrosła zmienność na początku 2000 roku, kiedy pękała internetowa bańka. Dodatkowo istotnie zwiększyły się obroty - dla spółek z WIG20 przekroczyły 16 mld zł (liczone podwójnie), co oznacza najlepszy w miesiącu wynik w historii.

Połączenie tych dwóch czynników - zwiększonej zmienności i wysokich obrotów - w trzecim roku hossy to bardzo niebezpieczna kombinacja. Dodając do tego nieduży odsetek firm biorących udział w zwyżce, można stwierdzić, że warunki konieczne do zakończenia hossy są spełnione. To nie oznacza, że szczyt mamy tuż przed sobą i warto na niego polować. Wysoka zmienność podpowiada, że takie zajęcie może być wyjątkowo bolesne dla portfela.

Obroty i płynność

Reklama
Reklama

W miesiącu, w którym najważniejsze indeksy biją rekordy, a obroty akcjami wchodzącymi w skład WIG20 są najwyższe w historii, uwaga o niskiej płynności rynku może być trochę nie na miejscu. Jednak płynność to nie tylko wartość obrotów - na wielkość wymiany często decydujący wpływ mają duże pojedyncze transakcje - ale przede wszystkim możliwość sprzedaży danego instrumentu po rynkowej cenie bez wpływu na kurs. Tymczasem dzień po rekordzie wszech czasów WIG20, w dniu w którym obroty akcjami przekroczyły 1 mld zł, mieliśmy gwałtowny spadek notowań kontraktów terminowych na ten indeks i równoważenie rynku. Powód? Udało się uruchomić lawinę zleceń stop i zabrakło chętnych do kupna. Do rozważenia zarządu giełdy i nadzorców rynku pozostaje ocena, czy obniżona płynność i brak odpowiedniej ilości zleceń poniżej i powyżej bieżącego kursu nie ma związku z wydarzeniami z 4 lutego 2004 roku. A przede wszystkim ze sposobem załatwienia tego problemu (zarząd giełdy nie uznaje tamtych wydarzeń za manipulację, sprawa wciąż tkwi w prokuraturze) i brakiem procedur dotyczących anulowania transakcji.

Przypadek potwierdzający, że wysokie zainteresowanie naszym rynkiem ze strony inwestorów zagranicznych, to tylko jedna strona medalu, dotknął walory Cersanitu. Na fiksingu kończącym sesję 20 września, kurs akcji został zepchnięty prawie o 10%, właśnie ze względu na niską płynność. Następnego dnia straty zostały oczywiście odrobione, ale takie wahania notowań w odniesieniu do papierów wchodzących w skład WIG20 nie zwiększają zaufania do rynku.

W czołówce

statystyk

Statystyki zmian światowych indeksów za III kwartał 2005 roku pokazują, że w dalszym ciągu utrzymuje się duże zainteresowanie rynkami wschodzącymi. Zainteresowanie to przekłada się na konkretne decyzje inwestycyjne - w pierwszej dziesiątce indeksów o najwyższej stopie zwrotu znajdują się tylko te, które obrazują koniunkturę na rynkach wschodzących. Zdecydowanym liderem jest rosyjski RTS, który zyskał ponad 40%. Pozostałe rynki z pierwszej dziesiątki wzrosły o 20-30%. WIG20, który zyskał ok. 23%, znalazł się na 12. miejscu - jedną pozycję za węgierskim BUX i dwie przed czeskim PX50.

Gdyby w statystyce uwzględnić jeszcze kursy walutowe, pozycja naszej giełdy wyraźnie się poprawi. Złoty zyskał bowiem w odniesieniu do euro i dolara 2,5-3,5% i należał do najmocniejszych walut na świecie. Stopa zwrotu dla WIG20 wyrażona w euro przekracza w III kwartale 25% i jest to piąta pozycja w światowym rankingu (źródło: Bloomberg). Jednocześnie, po tym, gdy przestały rosnąć ceny ropy naftowej, popyt ze strony inwestorów przesunął się z rynków arabskich (wciąż znajdują się na czele klasyfikacji, jeśli uwzględnić zmiany indeksów od początku roku), w kierunku europejskich i latynoskich rynków wschodzących. Warszawską giełdę wyprzedza jeszcze - biorąc pod uwagę zmiany w euro - parkiet z Bukaresztu. Wyższą stopę zwrotu mają także brazylijski indeks Bovespa i kolumbijski IGBC.

Reklama
Reklama

Utrzymaniu się zainteresowania warszawską giełdą ze strony inwestorów zagranicznych sprzyja debiut PGNiG. Wartość oferty wyniosła 2,6 mld zł, co dało jej czwarte miejsce w 14-letniej historii GPW. Prawa do akcji pojawiły się na parkiecie 23 września z ponad 30-proc. przebiciem względem ceny emisyjnej. Obrót osiągnięty pierwszego dnia (1,5 mld zł) pokazuje, że na rynku pojawiła się kolejna spółka przyciągająca zagraniczny kapitał.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama