Parmalat domaga się od Credit Suisse First Boston 7,1 mld euro. Pozew w tej sprawie opublikowano wczoraj we włoskiej prasie. Był to niewątpliwie element kampanii reklamowej przed powrotem akcji spółki na giełdę. Największy włoski producent żywności skarży o przyczynienie się do jego bankructwa również inne banki, w tym UniCredito Italiano i Merrill Lynch.
Założyciel Parmalatu - Calisto Tanzi i 15 jego kolegów zasiadło w ubiegłym tygodniu na ławie oskarżonych. Zarzuca się im fałszerstwa finansowe i manipulowanie kursami akcji, co skończyło się największym w Europie skandalem korporacyjnym, gdy spółka okazała się zadłużona na 13,1 mld euro. Doprowadziło to do jej bankructwa, a tysiące posiadaczy jej akcji i obligacji bezpowrotnie straciło pieniądze, niekiedy oszczędności całego życia.
Wyznaczony przez rząd administrator Parmalatu Enrico Bondi wytoczył już procesy o odszkodowanie za przyczynienie się do bankructwa audytorom spółki i największym bankom finansującym jej działalność. Są wśród nich Bank of America i Citigroup. Parmalat domaga się też 126,5 mln euro od Merrill Lynch International. Rzeczniczka CSFB powiedziała, że jej firma odrzuca wszelkie oskarżenia, uważając je za "bezpodstawne".
Walory Parmalatu wrócą na giełdę jutro, w wyniku ugody sądu w Parmie z wierzycielami spółki, która zezwala im na zamianę długu na akcje. W rezultacie na parkiecie znajdzie się 1,6 mld papierów spółki o wartości nominalnej 1 euro. Z ich ceny na nieoficjalnym rynku wynika, że w dniu debiutu kurs może wzrosnąć do 2,44 euro. Odzwierciedla to oczekiwania inwestorów, że spółka ma szanse na odszkodowania.
Według włoskiego prawa upadłościowego, Parmalat nie może otrzymać w ramach odszkodowań więcej niż 13,1 mld euro, bo tyle brakowało w kasie przedsiębiorstwa, kiedy ogłoszono jego bankructwo. Bondi odzyskał już ponad 300 mln euro w ramach ugody z amerykańskim bankiem inwestycyjnym Morgan Stanley i departamentem zarządzania funduszami Banca Intesa, największego banku we Włoszech.