Akcje cukierniczej spółki na zamknięciu sesji kosztowały 2,79 zł. Właściciela zmieniło wczoraj blisko 760 tys. papierów, czyli siedem razy więcej niż dzień wcześniej. - Nie wiem, kto kupował, ale moim zdaniem zrobił dobry interes. Uważam, że ta wartość akcji nie odzwierciedla potencjału firmy - mówi Marek Moczulski, prezes Mieszka.
Ostatnie podejście
Mieszko nie ukrywał, że jest zainteresowany przejęciem firmy z branży, ale nie podawał szczegółów na temat tego, z kim rozmawia i kiedy może dojść do transakcji. - Robiliśmy badanie kilku spółek. Okazywało się jednak, że były one według nas zbyt drogie lub miały duże problemy. Nie chcemy przejmować firmy tylko dlatego, że ktoś z naszej branży to robi i transakcja byłaby mile widziana. Naszym celem jest, żeby przyniosła wartość dla akcjonariuszy - podkreśla prezes Moczulski. - Kończymy analizę ostatniej spółki. Sądzę, że do końca października zdecydujemy, czy przeprowadzać akwizycję, czy rozwijać się jeszcze przez jakiś czas organicznie - dodaje. Według prezesa, jeżeli teraz nie dojdzie do podpisania umowy, to nie znaczy, że Mieszko w ogóle zrezygnuje z akwizycji. - Za jakiś czas możemy do planów powrócić. Prezes przypomniał, że Mieszko wprowadził ostatnio na rynek nowe produkty, m.in. chałwę. Spółka rozszerzyła też markę Zozole, oferując m.in. gumy do żucia, żelki i lizaki musujące. - Bez przejmowania firmy rośnie nasza sprzedaż i udziały w rynku. Mamy bardzo dobry portfel produktów - stwierdza M. Moczulski.
Lepsze wyniki
Mieszko po I półroczu ma 85 mln zł przychodów. To najwyższa sprzedaż w pierwszym półroczu w historii spółki. Firma wypracowała ponad 2,3 mln zł zysku z działalności operacyjnej. Ze względu na wysokie koszty finansowe (prawie 3,4 mln zł) poniosła 0,74 mln zł straty netto. - Jestem zadowolony z III kwartału. Cały 2005 r. pod względem wyników będzie lepszy od ubiegłego roku - mówi prezes Moczulski, nie podając szczegółów. W 2004 r. firma, przy przychodach w wysokości 174 mln zł, miała 0,17 mln zł zysku