Akcjonariusze mogą liczyć na 3 zł od akcji. Nastroje inwestorów przekładają się na gwałtowne wahania kursu. Tylko w ciągu piątkowej sesji wywindowali kurs Protektora o 29,7%. Stało się tak po ogłoszeniu terminu rozprawy, rozstrzygającej o prawidłowości przetargu AMW, zakwestionowanego przez Urząd Zamówień Publicznych. Konsorcjum z udziałem Protektora, wygrywając jeden z punktów przetargu, zarobiłoby 80 mln zł. Lubelska spółka potrzebuje 4,7 mln zł na wypłatę dywidendy. Po odroczeniu rozprawy notowania zaczęły spadać. Na zamknięciach sesji w poniedziałek i wtorek spółka zanotowała ośmioprocentowe obniżki. Wczoraj spadek nieco wyhamował - papiery straciły 1,96% i kosztowały 10 zł.
Giełdowi gracze z niepokojem patrzą w przyszłość. Jeśli Warszawski Sąd Okręgowy oddali skargę AMW, przetarg trzeba będzie powtórzyć, a Protektor nie poprawi znacząco wyników sprzedaży i nie będzie w stanie wypłacić dywidendy w grudniu. Prezes spółki Piotr Kwaśniewski z rezerwą odnosi się do wydarzeń na GPW. - Takie prawo giełdy. Kurs czasem spada, czasem rośnie. W kwestii przetargu i dywidendy jedyną strategią jest oczekiwanie na werdykt sądu. Prezes nie chciał zdradzić, czy przedsiębiorstwo aktywnie włączyło się w sprawę, popierając z innymi firmami AMW w ramach interwencji ubocznej.
Czy grudniowy termin wypłaty dywidendy będzie realny w przypadku braku kontraktu z AMW? - Naprawdę trudno powiedzieć - mówi P. Kwaśniewski. - Brak tych zamówień rzeczywiście nam doskwiera. Wiadomo, że kontrakt przyniósłby połowę przychodów. Ale prowadzimy normalną działalność w pozostałych sektorach.
Według naszych nieoficjalnych ustaleń, w Protektorze trwa "gorący okres", a prezesi odbywają dużo spotkań.