Sierpniowy deficyt budżetowy wynosił 18,5 mld zł, co stanowi 52,8% kwoty zaplanowanej na cały rok. Aby go ograniczyć do poziomu 51%, konieczna byłaby nadwyżka w wysokości ok. 600 mln zł. Tymczasem w harmonogramie wykonania budżetu była mowa o deficycie rzędu 2 mld zł.
- Niski deficyt to efekt bardzo dobrych dochodów po wrześniu - powiedziała Elżbieta Suchocka--Roguska, wiceminister finansów odpowiedzialna za kasę państwa.
Wyższe dochody budżetu mogą być zasługą dywidend, jakie wpływają do państwowej kasy od spółek, w których rząd ma udziały. Już wcześniej Mirosław Gronicki, minister finansów, mówił w wywiadzie dla PARKIETU, że wpływy z tego tytułu będą wysokie. Na pewno na spadek deficytu wpłynęły też wysokie dochody z VAT. Wpływy z tego podatku są ostatnio wyższe niż wynikałoby to z tempa wzrostu gospodarczego oraz popytu krajowego.
Wyższe dochody oznaczają, że tegoroczny deficyt będzie niższy od założonych w budżecie 35 mld zł.
- Cały czas mówimy, że deficyt na koniec roku będzie o tyle mniejszy, o ile większe będą dochody. Prawdopodobnie wyniesie około 30,5-31 mld zł - powiedziała Suchocka-Roguska.