Już od kilku tygodni wyraźnie widoczny jest rozłam między rynkiem amerykańskim a giełdami środkowoeuropejskimi. Za oceanem powróciły niedawno spadki, indeksy zaś regionu środkowoeuropejskiego, pomimo kilkukrotnych prób, już od wielu miesięcy nie są w stanie rozpocząć silniejszej korekty.
Po kilku wzrostowych sesjach, na amerykański rynek ponownie powróciły spadki. S&P 500 kontynuuje średnioterminową korektę, rozpoczętą na przełomie lipca i sierpnia bieżącego roku. Choć na razie nie pojawiły się żadne sygnały świadczące o końcu spadków, to jednak zarówno wyraźna trójfalowa struktura całego ruchu, jak też układ średnioterminowych oscylatorów sugeruje powolne wyczerpywanie się potencjału spadkowego. Wydaje się, że inwestorów czeka jeszcze jeden impuls spadkowy, po którym na rynek mają szanse powrócić wzrosty. Obecnie jest to, oczywiście, tylko teoria nie poparta żadnymi sygnałami ze strony rynku. Niemniej jednak wydaje się na tyle prawdopodobna, że warto wziąć ją pod uwagę. W najbliższym czasie można zatem oczekiwać spadku indeksu w okolicę 1200-1205 punktów, po czym należałoby wypatrywać sygnałów odwrócenia średnioterminowej tendencji.
Na rynkach środkowoeuropejskich ponownie zrobiło się gorąco. Już miała rozpocząć się dłuższa korekta, już spadki miały zagościć na giełdach regionu na kilka następnych tygodni, a tymczasem inwestorzy jak nie sprzedawali, tak i nie sprzedają. Choć dynamika wzrostów uległa pewnemu wyhamowaniu, to jednak nadal trudno mówić o rozpoczęciu średnioterminowej korekty. W ciągu ostatnich sesji najsilniej zachowywał się PX50, który zdecydowanie przełamał lokalny szczyt z połowy września. Tylko trochę słabiej zachowywały się dwa pozostałe indeksy, które nie zdołały trwale pokonać analogicznych maksimów. Choć wszystkie trzy indeksy znajdują się pod oporami, a rynek jest silnie wykupiony, to jednak nadal brak średnioterminowych sygnałów sprzedaży. Wczorajsza, spadkowa sesja daje co prawda nadzieję na ich pojawienie się, ale na razie to jeszcze zbyt mało, by mówić o rozpoczęciu istotnej przeceny.