Plany Google oraz innej firmy internetowej - Earthlink, która także stara się o kontrakt w San Francisco, mogą zasadniczo zmienić strukturę rynku telekomunikacyjnego. Bezprzewodowy internet nie tylko umożliwia użytkownikom dostęp do poczty elektronicznej czy sieci WWW, ale także dzięki technologii VOIP (voice-over IP) pozwala na komunikację głosową, zastępując internautom tradycyjny telefon.
Zaledwie parę tygodni temu internetowy dom aukcyjny auctioneer eBay Inc. zakupił za 2,6 mld USD firmę Skype Technologies, oferującą użytkownikom sieci możliwość rozmów telefonicznych. W podobnym kierunku zmierza Microsoft, który także kupuje spółki dysponujące technologią przekazu głosu przez internet.
Wejście firm komputerowych na rynek tradycyjnie zarezerwowany dla telekomów i telewizji kablowej to prawdziwe trzęsienie ziemi. Darmowy szybki internet w dużych skupiskach miejskich oznacza dla tych przedsiębiorstw utratę znacznych dochodów.
Obecnie co drugie gospodarstwo domowe w USA posiada dostęp do szybkiego łącza - najczęściej jest to linia DSL lub modem kablowy. A co trzeci użytkownik internetu posiada już dostęp do łączy bezprzewodowych. Amerykanie nie będą mieli więc technologicznych kłopotów z przestawieniem się na odbiór darmowego sygnału.
Google może pozwolić sobie na wprowadzenie darmowego internetu, gdyż model biznesowy spółki różni się zasadniczo od telekomów. Niemal całość przychodów firmy z Mountain View (3,2 mld USD w ubr.) pochodzi z ogłoszeń umieszczanych na stronach internetowych. Usługi telekomunikacyjne to na razie margines działalności spółek komputerowych. Jednak takie kolosy, jak Verizon, SBC Communications, BellSouth czy Comcast mogą zostać "mimochodem" pozbawione dużej części dochodów.