W piątek rano duże zlecenie z zagranicy kupna euro przyczyniło się do wzrostu kursu EUR/PLN z 3,925 do 3,947. Znalazł się on tuż poniżej oporu przy 3,95. Na tym poziomie popyt na euro ustał, a oferty banków krajowych zepchnęły kurs do 3,90. Warto wspomnieć o piątkowym odreagowaniu ostatnich spadków walut krajów wschodzących. Na rynku pojawiają się już opinie o wzroście awersji do ryzyka. Myślę, że jest jeszcze zbyt wcześnie, aby stwierdzić, że zmalał apetyt na ryzyko. Niezależnie jednak, czy ta teoria jest słuszna czy nie, polski rynek walutowy jak też obligacji były w mijającym tygodniu dość odporne na sytuację na rynkach wschodzących oraz w regionie np. na Węgrzech.
Wszystko wskazuje na to, że wybory prezydenckie rozstrzygną się w drugiej turze, a to oznaczałoby kolejne dwa tygodnie niepewności. Myślę jednak, że jeżeli nie dojdzie do zerwania rozmów pomiędzy PiS i PO, a w sondażach wciąż będzie prowadził Tusk, to polityka nie powinna już zaszkodzić złotemu, a kurs EUR/PLN powinien pozostać poniżej 3,95. W przyszłym tygodniu opublikowane zostaną dane o deficycie obrotów bieżących i inflacji. Nie spodziewam się jednak na tyle dużych niespodzianek, by wywołały większe ruchy na rynku walutowym.