W poniedziałek zespół arbitrów przy Urzędzie Zamówień Publicznych unieważnił poszukiwania przez GDDKiA doradcy ekonomiczno-finansowego dla projektów partnerstwa (znanych też jako "koncesyjne"). Firma taka miała pomóc urzędnikom w negocjacjach z koncesjonariuszami, a także przy ustalaniu modeli finansowania przyszłych autostrad, budowanych w systemie PPP. Na prace doradcy przeznaczono 5 mln euro.
Wsparcie przydałoby się GDDKiA zaraz (obecnie PPP zajmują się tam tylko cztery osoby). Dyrekcja nie wie bowiem, czy zgodzić się na wysoką cenę przedłużenia autostrady A2 z Nowego Tomyśla do Świecka. Koncesjonariusz - Autostrada Wielkopolska - proponuje 6 mln euro/km. Doradca mógłby także ocenić rzeczywiste koszty II etapu inwestycji GTC na A1 (odcinek Grudziądz-Toruń). Negocjacje z konsorcjum nie posuwają się teraz do przodu. GDDKiA liczyła wreszcie na wsparcie zewnętrznych konsultantów przy wyborze inwestora, który zbuduje autostradę A1 między Łodzią a Katowicami.
Poszukiwania doradcy rozpoczęły się jeszcze na początku tego roku. Ale ówcześni oferenci (Ernst&Young, PricewaterhouseCoopers i Andersen Business Consulting) popełnili błędy w dokumentacji. GDDKiA zdecydowała się więc na nowatorską formę przetargu - tzw. negocjacje z ogłoszeniem, w którym oceniane są najpierw kompetencje oferujących. Dopiero potem, z dopuszczonymi firmami, ustala się dokładny zakres zamówienia.
Wyśrubowane warunki stawiane przez Dyrekcję spełniły tylko E&Y i PwC. Tylko one zdołały pozyskać na rynku ekspertów od PPP, znających na dodatek język polski. Mogły się także pochwalić doświadczeniem przy koncesjach (np. E&Y do niedawna współpracował z GDDKiA w ramach krótkoterminowego kontraktu).
Ofertę PwC odrzucono jednak z powodów formalnych. Odwieczny rywal E&Y ratował się, zaskarżając przetarg we UZP. Arbitrzy przyznali PwC rację i kazali powtórzyć postępowanie. Uzasadnienie? Dyrekcja zbyt szybko zażądała od oferujących wadium.