Właściwie tytuł komentarza w pełni oddaje moją opinię o wczorajszej sesji. Teoretycznie mamy wyraźną przewagę popytu - ze wszystkich głównych indeksów najmniej, bo 1,2%, zyskał MIDWIG. WIG20 podskoczył aż o 1,6%. Zwolennicy analizy technicznej natychmiast zauważą, że jest to związane z odbiciem od linii trendu wzrostowego, która wyznacza tempo zwyżki od połowy maja 2005 roku. Zatem ewidentnie mamy powrót do długoterminowej hossy. Zdarzenie to zostało poparte umocnieniem złotego względem euro do najwyższego poziomu od trzech lat. Mamy więc również zidentyfikowanych "sprawców" wczorajszej zwyżki. Dodatkowo wszystko stało się po niekorzystnym dla rynku wyniku I tury wyborów prezydenckich, które na faworyta drugiej odsłony starcia kreują Lecha Kaczyńskiego. Rynek wciąż zatem rządzi logiką hossy, zgodnie z którą informacje negatywne są przez inwestorów ignorowane.
Jednak wczorajsza zwyżka osiągnięta została dzięki wąskiej grupie spółek i przy niskich obrotach. W górę poszły notowania 93 firm notowanych w systemie ciągłym, 91 spadły. Sytuację dość dobrze oddaje zachowanie indeksu MIDWIG, który znalazł się o krok od poprawienia rekordu wszechczasów (zabrakło tylko 1,8 pkt) tylko dlatego, że 19,3% poszły w górę notowania Biotonu, a 3% podrożały akcje Żywca. W tym drugim wypadku właściciela zmienił jeden walor. Dlatego trudno na podstawie wczorajszej sesji prognozować powrót do długoterminowego trendu wzrostowego.
Ważna informacja dotarła w poniedziałek zza Atlantyku - raport Alcoa, pierwszej spółki ze składu indeksu Dow Jones, która podała wyniki za III kwartał, dowiódł, że wysokie ceny energii negatywnie wpływają na zyski przedsiębiorstw. Wprawdzie spółce udało się wypełnić obniżone oczekiwania rynku (zarobiła na akcję 33 centy, wcześniej planowane były 43 centy na akcję), ale po 9 miesiącach przychody wzrosły w porównaniu
z zeszłym rokiem o 12,9%, koszty o 15,6%. Przed publikacją raportu kurs "zaliczył" przeszło 2-letnie minimum, co pokazuje, że na razie rynek nie oczekuje poprawy.