Po trwającym ponad miesiąc impulsie wzrostowym gracze wreszcie pod koniec zeszłego tygodnia doczekali się głębszej korekty. Biorąc pod uwagę fakt skali wzrostu, jak i zmienności towarzyszącej ruchom w okolicach 2500 pkt, można było się spodziewać, iż może być ona gwałtowna, ale spadek od szczytu o ponad 150 pkt w zaledwie trzy sesje mógł zaskoczyć nawet pesymistów.
Na razie o zmianie trendu wzrostowego nie może być mowy, jednak pogłębienia spadków nie da się wykluczyć. Pierwsza poważna bariera popytowa znajduje się w okolicach 2350 pkt, gdzie znajduje się linia trendu na wykresie kontynuacyjnym, łącząca dołki od początku maja br. Jej przebicie będzie oznaczać, iż obecna kilkumiesięczna tendencja została zakończona i wsparcia dla obecnej zniżki należy poszukiwać w okolicach 2150 pkt.
Przed wtorkową sesją krótkoterminowym oporem był poziom 2415 pkt, który stanowiła połowa czarnej świecy z czwartku. Jak się okazało, na pierwszej sesji tego tygodnia była to skuteczna bariera podażowa. Jego pokonanie powinno doprowadzić do nieco większego optymizmu i ataku na ubiegłotygodniową lukę bessy.
Biorąc pod uwagę obecną zmienność, która osiąga wartości najwyższe od kilkunastu miesięcy, należy zdać sobie sprawę, że tak naprawdę nastroje będą zmieniały się z dnia na dzień, jeśli nie częściej. Utrudnia to niewątpliwie prognozowanie rynku, a także zwiększa ryzyko inwestycyjne.
Wydaje się, iż obecnie nie ma jeszcze racjonalnych przesłanek ku temu, aby twierdzić, iż trend wzrostowy został zakończony, w związku z tym prawdopodobieństwo jego kontynuacji, pomimo tak gwałtownej przeceny, jest wciąż znaczne.