Kazimierz Marcinkiewicz, desygnowany przez PiS na stanowisko premiera, w sformułowanym przez siebie programie nowego gabinetu wspomniał o rynku funduszy emerytalnych. Przyszły rząd powinien - według dokumentu - "chronić konkurencję na rynku OFE i przeciwdziałać oligopolizacji tego rynku".

Jak udało się nam dowiedzieć, chodzi o zakończenie konsolidacji na rynku funduszy. Do tej pory z 21 pierwotnie istniejących OFE zostało 15, a wkrótce zniknie jeszcze jeden. PTE Credit Suisse dostał zgodę na przejęcie zarządzania OFE Dom, co zakończy się wchłonięciem tego funduszu przez OFE CS.

W tej chwili ważą się losy OFE Skarbiec-Emerytura, który wraz z zarządzającym nim PTE został wystawiony przez BRE Bank na sprzedaż. Wśród ubiegających się o zakup tego towarzystwa są inne PTE. Wspomina się m.in. o PTE PZU, zarządzającym trzecim pod względem wielkości funduszem na rynku. Jak wynika ze stanowiska K. Marcinkiewicza, w razie wygranej tego towarzystwa rząd starałby się uniemożliwić przejęcie funduszu. Za to nie jest wykluczone przejęcie PTE przez inny podmiot, do tej pory nieobecny na rynku emerytalnym.

Nie wiadomo, czy stanowisko przyszłego premiera oznacza także, że nie będzie również fuzji najmniejszych funduszy. Poprzednik Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy, Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi, kierowany przez Cezarego Mecha (kandydata PiS na stanowisko ministra finansów), zezwalał na fuzję najmniejszych funduszy. Spore znacznie miała sytuacja towarzystwa. Nie udało się nam skontaktować z C. Mechem, ale jak się dowiedzieliśmy, możliwy jest powrót do takiej polityki.

Mało prawdopodobny jest za to powrót do innego pomysłu z czasów UNFE, czyli likwidacji opłaty za zarządzanie i wprowadzenie tylko jednej, pobieranej od napływającej składki. Ale możliwe są zmiany w opłatach, ponoszonych do tej pory przez fundusze emerytalne m.in. na rzecz PTE. Chodziłoby o zmniejszenie ich liczby i ujednolicenie. Dzięki temu przepływy pieniężne między PTE a OFE stałyby się bardziej przejrzyste.