- Polska jest w Niemczech postrzegana gorzej niż na to zasługuje, wciąż spotykamy się z negatywnymi stereotypami na nasz temat - mówi Andrzej Zdebski, prezes PAIiIZ. Dlatego m.in. do tej pory niemieckie przedsiębiorstwa wolały inwestować w dużo mniejszych Czechach czy na Węgrzech.
- Podstawową zachętą powinna być wielkość polskiego rynku oraz szybszy niż w Niemczech wzrost gospodarczy - uważa dr Tomasz Kalinowski, ekspert Instytutu. To istotny bodziec dla inwestycji dla 62% ankietowanych niemieckich przedsiębiorstw. Są świadomi, że Polska rozwija się szybciej.
IBnGR przypomina też o mniejszym opodatkowaniu firm w Polsce (stawka CIT to 19%, w porównaniu z 38,6% efektywnej stawki w Niemczech). Naszym atutem jest także pracowitość - w 2003 r. przeciętny Polak przepracował 1956 godzin, wobec 1446 godzin przepracowanych przez sąsiada zza Odry. Do tego dochodzą dużo niższe koszty pracy (w przemyśle przetwórczym w Polsce jest to 3,26 euro na godzinę, w Niemczech - 25,2 euro/h). Różnicy tej nie równoważy nawet 2,5-krotnie gorsza u nas wydajność.
PAIiIZ i IBnGR sądzą, że w przyszłości pojawi się w Polsce więcej inwestorów z Niemiec (największy ich napływ obserwowaliśmy w 1998 r.). - Sądzimy, że będą to projekty związane z usługami, szczególnie obsługą księgową i informatyczną przedsiębiorstw - przypuszcza T. Kalinowski.