Po czwartkowych silnych spadkach, które media okrzyknęły nawet "czarnym czwartkiem", w piątek można było oczekiwać co najwyżej stabilizacji na poziomach zbliżonych do zamknięcia dzień wcześniej. Jeżeli spojrzeć na przebieg całej sesji, to trudno mówić o stabilizacji. Biorąc jednak pod uwagę szpulkę na wykresie dziennym kontraktów, to stabilizacja faktycznie miała miejsce.
Aktualna sytuacja techniczna na wykresie FW20Z5 nie zachęca do kupna. Wyraźna krótkoterminowa przewaga podaży, co najlepiej wyrażają czarne świece z 4, 6 oraz 13 października, jak również luka bessy 2440-2480 pkt, w połączeniu z sygnałami sprzedaży na podstawowych wskaźnikach, każą oczekiwać kontynuacji spadków nie tylko w najbliższych dniach, ale i tygodniach. Potwierdza to analiza wykresu tygodniowego. Towarzyszący kształtującemu się szczytowi zdecydowany wzrost obrotów, potwierdzona formacja objęcia bessy oraz wyraźne pogorszenie sytuacji jeśli chodzi o wskaźniki, a w niektórych przypadkach nawet sygnały sprzedaży, to wszystko elementy sugerujące przewagę podaży.
Obecnie można, a nawet trzeba, postawić pytanie, jaki charakter mają ostatnie spadki. W jakim miejscu jest teraz rynek? Czy to głęboka korekta, czy też może już początek bessy? W zasadzie można uzasadnić oba twierdzenia. Oczywiście, bezpieczniej założyć, że rynek terminowy rozpoczął korektę. Zwłaszcza że jest wiele analogii do wyprzedaży z marca i kwietnia br. Podpierając się tamtejszą przeceną można prognozować, że obecne spadki również obniżą wartość kontraktu o ponad 13%. To oznacza, że realny jest spadek do 2190 pkt. Poziom ten prawie nakłada się na wsparcia, jakie tworzy 50-proc. zniesienie ostatniej fali hossy oraz sierpniowy dołek. Stąd też możliwe jest tam zakończenie korekty lub pierwszej fali bessy.