Ciągnięcie akcji na siłę w kierunku nowych szczytów sprzed kilku tygodni "podgrzało" atmosferę tak bardzo, że zaczęły się pojawiać wizje wzrostu WIG20 nawet do 2650 pkt (nie mam pojęcia, skąd ta wartość). I to był początek końca. Ten optymizm musiał w końcu wyparować. Chciałoby się powiedzieć "co się odwlecze, to...".

Ubiegły tydzień przyniósł wielką wyprzedaż akcji. WIG20 dotarł do 2300 pkt w iście ekspresowym tempie, nie pozostawiając złudzeń bykom. Szaleńcze tempo spadku zaskoczyło większość inwestorów. Z pewnością spadkiem akcji nie byli zaskoczeni zagraniczni inwestorzy, od których zapewne pochodziła podaż. Stąd też nie dziwią duże spadki PKN, Lotosu, TP, czy też banków. Liderzy zwyżek nagle stali się balastem ciągnącym rynek w dół. I tak właśnie miało być, choć wydawało się, że odbędzie się to w bardziej cywilizowany sposób. Niestety, nagła niechęć inwestorów zagranicznych do rynków wschodzących potwierdza ich nieprzewidywalność. Kupują, nie zważając na nic, i sprzedają podobnie.

Wprawdzie spadek odbył się przy niewielkich obrotach, jak na ostatnie czasy, ale to w tym przypadku nie jest zbyt optymistyczne. Inwestorzy kreujący popyt dalej uważają ceny akcji za zbyt wysokie i nie chcą ich odebrać z "gorących rąk". Dopiero piątkowa sesja dała nadzieję na poprawę sytuacji. Znaleźli się chętni do kupna akcji, a co najważniejsze, rynek zignorował kolejne dramatyczne spadki indeksu w Budapeszcie. Najwyraźniej wszyscy się zorientowali, że tak naprawdę handluje się tam pięcioma spółkami, więc rynek ich jest bardzo płytki.

Najbliższe sesje powinny przynieść uspokojenie nastrojów. Nie spodziewam się wielkiej szarży byków, ale podbicie musi być. Tylko istotne pogorszenie nastrojów na rynkach światowych, gorsze dane makroekonomiczne lub kłopoty nowego rządu mogą doprowadzić do realizacji bardziej pesymistycznego scenariusza, tj. spadku WIG20 do poziomu około 2150 pkt. Na razie zdecydowanie zakładam łagodny scenariusz korekty i konsolidację w pobliżu 2300 pkt. Na tym poziomie odbywały się dotychczas "duże zakupy", więc sądzę, że powinniśmy na razie tu zatrzymać spadki. Kilkutygodniowa konsolidacja powinna przynieść powrót hossy i co najmniej atak na nowy szczyt.