W połowie września światło dzienne ujrzała pozytywna dla spółki rekomendacja Biura Maklerskiego BGŻ. Broker zalecił kupowanie akcji Artmana i Redanu, w pierwszym przypadku wyznaczając cenę docelową na 14,3 zł. Została prawie osiągnięta kilka dni później (14 zł), mimo że wcześniej notowania oscylowały na poziomie 12 zł. Kupującym nie wystarczyło zapału na długo. Od szczytu notowania systematycznie zniżkują (w piątek jednak kurs nieco wzrósł - o 1,7%, do 12 zł). - Spojrzałbym na nie w dłuższym horyzoncie, na przykład półrocznym. Wtedy widać, że wzrost rozpoczął się od 7 - 8 zł. Myślę, że aktualna zniżka to tylko korekta. Zwłaszcza że w porównaniu z sytuacją sprzed kilku miesięcy bardzo poprawiła się płynność akcji. Widać, że jest nimi zainteresowanie - komentuje Grzegorz Koterwa, dyrektor finansowy Artmana.
Czy spadek kursu może być wyrazem obaw o wyniki spółki handlującej odzieżą (salony House)? Wszystkie firmy z branży narzekały na bardzo ciepły wrzesień i mniejsze od oczekiwanych - z powodu pogody - obroty: gorzej niż planowano sprzedawała się jesienna kolekcja.
Raport za trzeci kwartał Artman przekaże 4 listopada. - Wyniki mogą być trochę poniżej naszych założeń, właśnie z powodu bardzo ciepłego września. Mamy jednak nadzieję, że w kolejnych miesiącach uda nam się to nadrobić. Październik jest już dużo lepszy - mówi dyrektor Koterwa.
BM BGŻ prognozuje dla Artmana na ten rok 135,9 mln zł przychodów i 4 mln zł zysku netto. Wyższy zarobek, ale mniejsze przychody - odpowiednio 4,5 mln zł i 130 mln zł - zaplanował zarząd krakowskiego przedsiębiorstwa. Po I półroczu strata netto spółki wyniosła około 200 tys. zł, a sprzedaż 54,6 mln zł. Po publikacji tych danych firma podtrzymała całoroczne szacunki. - Jeśli chodzi o wynik netto, prognozy zarządu są realne, choć nie będzie łatwo ich zrealizować ze względu na wspomniany wrzesień. Co do przychodów - rzeczywiście jest szansa na przekroczenie planów - twierdzi G. Koterwa.