Niemrawo idzie rynkowi odrabianie strat z ostatnich sesji. Popyt nie może pozbierać się po ostatnich dynamicznych podażowych sesjach, a na tle BUX bycze próby wypadają słabo. Inna sprawa, że Węgrzy spadali silniej niż my.
Rynek odbijał dzisiaj pod przewodnictwem PKN (+1,2%, ponad 260 mln zł obrotu). Orlen reagował pozytywnie na informację o planach restrukturyzacji Unipetrolu, a także na wzrost cen kontraktów na ropę o 2% za informacjami o zbliżającym się do Zatoki Meksykańskiej kolejnym huraganie Wilma. Obroty na pozostałych dużych spółkach były umiarkowane i nie było widać znaczącej przewagi jednej ze stron. Rynek zdaje sobie sprawę ze skali korekty (10,9% od szczytu do minimalnego poziomu z piątku), ale nie ma na razie sił na powrót do trendu. Po tak dynamicznych spadkach jest to zresztą jak najbardziej normalne - należy oczekiwać, że ewentualny powrót do trendu będzie poprzedzony jakąś poważniejszą konsolidacją, która być może nastąpi po tej ostatniej, panicznej fali wyprzedaży.
Nie wydaje się, by wynik wyborów prezydenckich wpłynął w dłuższym terminie na koniunkturę GPW. Przewaga w sondażach kandydata faworyzowanego przez rynki finansowe jest na tyle duża, że przed rozstrzygnięciem wyborów nie powinno być nerwowych ruchów. Ewentualna niespodzianka wyborcza może ruszyć rynkiem co najwyżej w krótkim terminie, co było widać po wyborach parlamentarnych.
Koniunktura w najbliższym czasie będzie zależeć od atmosfery na szeroko pojętych rynkach wschodzących, której pogorszenie spowodowało dynamiczną korektę w Warszawie. Wydaje się, że do wyników kwartalnych polskich spółek korelacja z pozostałymi rynkami regionu będzie bardzo silna. Nastroje są słabe, ale nie wygląda na to, by ostatni dynamiczny odwrót był końcem hossy. Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz konsolidacji przed kolejną falę wzrostową. Bardzo ważne pozostaje zachowanie złotówki w stosunku do euro, a inwestorzy z uwagą będą obserwowali poziom 3,86 zł.
Zwróć uwagę: