- Wyraźnie widać, że specjalistyczne firmy, zajmujące się leasingiem taboru, zwiększyły swe zainteresowanie Polską - przyznaje Grzegorz Mędza, wiceminister infrastruktury.
Powód jest prosty. Branża kolejowa wie, że nasze PKP potrzebuje inwestycji. Jak dotąd, najwięcej pieniędzy pochłonęły nakłady na infrastrukturę (projekty, na które Unia Europejska daje dofinansowanie). Brakowało i brakuje jednak finansów na tabor. Tymczasem to właśnie wyposażenie spółek przewozowych decyduje o ich konkurencyjności.
Na świecie coraz bardziej popularną formą finansowania zakupu wagonów i lokomotyw jest leasing. Od dawna tą formą finansowania kusili producenci sprzętu - Siemens czy General Electric. Niemiecki koncern przygotował nawet kilka lat temu specjalną ofertę na polski rynek. Z kolei GE - poprzez swoją spółką GE Rail Services Europe - leasinguje wagony do przewozu węgla prywatnemu przewoźnikowi Rail Polska.
Bruksela wspiera
Wsparcie producentów to jednak zbyt mało, aby zapewnić nowo powstającym spółkom kolejowym wystarczające wyposażenie. Dlatego Komisja Europejska od pewnego czasu wspiera leasingodawców wyspecjalizowanych w udostępnianiu taboru, najczęściej używanego. Np. kilka dni temu długoterminową pożyczkę 200 mln euro z Europejskiego Banku Inwestycyjnego na rozszerzenie działalności dostała japońska firma Mitsui Rail Capital. Spółka, część większego holdingu przemysłowego Mitsui, weszła na europejski rynek leasingu w 2004 r. Zapowiedziała jednocześnie, że chce stać się jednym z jego potentatów. Na razie w Europie dominują leasingodawcy brytyjscy, którzy powstali po prywatyzacji taboru British Rail w pierwszej połowie lat 90.