Jednak, zdaniem szefa Fed, długofalowe skutki obecnego kryzysu będą znacznie łagodniejsze, niż w czasie kryzysu paliwowego lat 70. ubiegłego stulecia.

Greenspan, który przemawiał we wtorek do japońskich biznesmenów w Tokio, podkreślił, że w perspektywie krótkoterminowej globalny wzrost gospodarczy zostanie przyhamowany. Jednak na dłuższą metę efekty utrzymujących się wysokich cen paliw mogą okazać się pozytywne - świat zwróci się bowiem ku bardziej energooszczędnym technologiom. - Nieunikniony będzie spadek intensywości zużycia energii - mówił prezes Fed, przypominając, że zjawisko to można już zaobserwować w USA, gdzie - jak stwierdził - "zużycie benzyny znacznie zmniejszyło się w ostatnich tygodniach". Światu nie grozi też powtórka z kryzysu z 1973 roku - sugerował szef Fed. Ceny benzyny po uwzględnieniu wskaźnika inflacji są wciąż niższe niż w rekordowym 1981 r., a gospodarka jest coraz mniej zależna od tego źródła energii. W ciągu minionych 30 lat wskaźnik konsumpcji ropy naftowej do PKB obniżył się o połowę.

Greenspan przewiduje także, że prawdopodobnie do połowy bieżącego stulecia ludzkość znajdzie sobie kolejne dominujące źródło energii, po drewnie, węglu kamiennym i ropie naftowej. Zanim to jednak nastąpi, ropa pozostanie w centrum zainteresowania świata. Tym bardziej że szybki wzrost energochłonnej gospodarki Chin może zachwiać równowagą na rynku tego surowca.

Prezes ostrzegł też przed rosnącym problemem braku rafinerii. W przyszłości może on "znacznie ograniczać wzrost zużycia ropy naftowej".