W III kwartale 2004 r. przychody katowickiego dystrybutora leków wyniosły 676,9 mln zł, a zysk netto niemal 12 mln zł. - Miniony kwartał był pod względem sprzedaży lepszy o kilka procent niż w ubiegłym roku - mówi Krzysztof Gadzała, główny kontroler Farmacolu. Dodaje, że obroty były zbliżone do wypracowanych w II kwartale tego roku, kiedy wyniosły 736 mln zł (zysk netto sięgnął wówczas 16,8 mln zł). Dla całej branży farmaceutycznej najlepszy i często decydujący o wynikach rocznych jest IV kwartał. Wtedy popyt na leki jest najwyższy. Jak powiedział K. Gadzała, jeżeli w pozostałej części roku nie zdarzy się nic nieprzewidzianego, to Farmacol osiągnie zakładane wcześniej wyniki. - Biorąc pod uwagę obecną sytuację na rynku, nic nie wskazuje na konieczność zmiany prognoz - mówi Gadzała. Zgodnie z szacunkami, przychody grupy kapitałowej wzrosną w tym roku o 10% w stosunku do ubiegłorocznych (2,78 mld zł). Rentowność netto ma wynieść nie mniej niż 2%. Przy założeniu, że przychody zwiększą się do 3,06 mld zł, zysk można szacować na co najmniej 61,1 mln zł, czyli o ponad 3 mln więcej w zeszłym roku.

Gadzała powtórzył, że zarząd Farmacolu może rozważyć wypłatę dywidendy za 2005 r., jeżeli do początku drugiego kwartału przyszłego roku spółka nie przejmie żadnej firmy. - Decyzję o tym, czy zaproponujemy wypłatę dywidendy, zarząd podejmie w maju przyszłego roku. Do tego czasu powinno się wyjaśnić, czy dojdzie do akwizycji, czy nie - dodał. Na początku tego roku Farmacol zapowiadał kupno co najmniej jednej hurtowni. Był gotów przeznaczyć na to do 100 mln zł.