W końcu zeszłego tygodnia i na początku bieżącego utrwaliło się przekonanie, że zmniejszone zapotrzebowanie na paliwa płynne, szczególnie w USA, przy jednoczesnym wzroście ich produkcji, zapobiegnie ponownej zwyżce notowań ropy naftowej.
Wysokie ceny benzyny po huraganach Katrina i Rita ograniczyły popyt na to paliwo na rynku amerykańskim i w ciągu czterech tygodni do 9 września był on o 2,8% mniejszy niż rok wcześniej.
Dodatkowym czynnikiem powodującym spadek zapotrzebowania są wysokie stopy procentowe, które hamują aktywność ekonomiczną. Eksperci przypuszczają, że przy zredukowanym popycie na paliwa płynne ich produkcja wystarczy, aby pokryć światowy popyt.
Przemawia za tym także stopniowy wzrost wydobycia w Zatoce Meksykańskiej, gdzie działa już 66% platform. Uruchomiono też większość uszkodzonych przez huragany rafinerii.
W tych warunkach ceny ropy naftowej wykazywały w ostatnich dniach tendencję spadkową. W poniedziałek przerwał ją wprawdzie kolejny huragan na Morzu Karaibskim, o nazwie Wilma, ale gdy okazało się, że powinien on ominąć tereny naftowe u wybrzeży USA, doszło do odwrócenia przejściowej zwyżki notowań. Dodatkowo przyczynił się do tego większy, niż oczekiwano, wzrost w zeszłym tygodniu amerykańskich rezerw ropy.