Otwarcie na wtorkowej sesji rynku kontraktów terminowych było spowodowane głównie doskonałym zakończeniem notowań za oceanem. Przed rozpoczęciem sesji oporem była strefa 2333 - 2337 pkt i jej pokonanie mogło doprowadzić do dalszego ruchu w górę. Tym razem ta sztuka bykom się nie udała. Najbliższe wsparcie znajduje się w okolicach minimów lokalnych, ukształtowanych na ostatnich sesjach ubiegłego tygodnia. Zejście poniżej 2300 pkt i ich pokonanie powinno rozpocząć kolejną falę spadkową.
Po bardzo nerwowych ruchach w ubiegłym tygodniu rynek spokojnie szedł w górę, przebijając po drodze spadkową linię trendu i odwracając krótkoterminowy trend malejący. Pomimo wygenerowanych silnych sygnałów sprzedaży i przebicia zarówno przez wykres kontynuacyjny pochodnej, jak i indeks kilkumiesięcznych linii trendu wzrostowego, na rynku nie widać zbytniej determinacji podaży. Początkowo, obecny wzrost wyglądał jak zwykłe odbicie po szybkiej przecenie, nie poprzedzone żadną konsolidacją. Tym bardziej wskazywało to na jego tymczasowy charakter. Przebicie kolejnych oporów będzie sugerowało, iż popyt powoli odzyskuje siły, a po zniesieniu ponad 40% impulsu wzrostowego znalazło się wielu kupujących akceptujących obecne poziomy cenowe.
Na razie bezpodstawne jest twierdzenie, iż spadek został już zakończony, gdyż rynek spokojnie może zawrócić do poziomów, z których odbił. Jednak trend główny od kilkunastu miesięcy jest niezmienny, a sygnałów jego zakończenia na razie brak. Wydaje się, iż dopiero zdecydowane wybicie poza obszar potwierdzonego właśnie oporu lub przebicie wsparć z zeszłego tygodnia umożliwi określenie kierunku przyszłego, krótkoterminowego ruchu.