Podczas wtorkowej sesji walutowej nie udało się utrzymać pozytywnego nastawienia do dolara związanego m.in. z wyborem Bena Bernank?a na następcę Alana Greenspana. "Zielony" wyhamował i w oczekiwaniu na dane makroekonomiczne zaczął ostro tracić na wartości. W godzinach porannych, przed publikacją niemieckiego wskaźnika koniunktury, za euro trzeba było zapłacić 1,1970 dolara. Niespodziewanie wysokie Ifo (98,7 pkt) powiększyło wzrost EUR/USD, sprowadzając notowania w okolice 1,2040. Wzrosły bowiem nadzieję na poruszany ostatnio temat ewentualnych podwyżek stóp procentowych przez EBC. Późniejszy wskaźnik zaufania konsumentów w USA, który spadł do 85 pkt również nie pomógł dolarowi. Na zamknięciu sesji europejskiej kurs pary walut znalazł się w pobliżu figury 1,21.
Na rynku krajowym złoty pozostawał pod presją wydarzeń rozgrywających się na scenie politycznej i zniżkował wraz z rosnącymi obawami o kształt przyszłej koalicji. W godzinach popołudniowych ceny walut osiągnęły poziomy 3,27 złotego za USD i 3,94 za EUR. Większego wpływu na kurs naszej waluty nie miały dane o wrześniowej sprzedaży detalicznej i bezrobociu.