- Zbyt szybko przeszliśmy w rozmowach do kwestii podziału ministerstw. Wróćmy do tego momentu, w którym rozmawialiśmy o programie - oznajmił wczoraj K. Marcinkiewicz. Wczoraj eksperci PiS pracowali nad modyfikacją założeń reform gospodarczych. Chodzi o to, aby zachęcić Platformę do powrotu do stołu negocjacyjnego. Ale nie tylko. - My też widzimy niepokój na rynkach finansowych, zastanawiamy się, jak temu zapobiec. Chcemy pokazać, że wiele elementów w programach obu partii jest wspólnych i nie ma powodu do obaw - powiedział nam jeden z członków zespołu eksperckiego ds. makroekonomii.
Modyfikacje w podatkach
Co nowego zaproponuje PiS? K. Marcinkiewicz nie zdradził żadnych szczegółów. Powtórzył tylko tezę o "obniżeniu i uproszczeniu podatków PIT i CIT i modyfikacji podatku VAT". Odżegnał się jednak od postulowanej przez PO stawki liniowej. - Przecież liderzy Platformy mówili po wyborach, że podatek liniowy przegrał - powiedział. Co ciekawe, w protokole rozbieżności pozostałym po negocjacjach między zespołami obu partii, koszty wdrożenia reform podatkowych oszacowane przez PiS (11 mld zł) są mniejsze, niż koszty reform PO (14,7 mld zł).
PiS zgodzi się podobno na ustalenie założeń projekcji budżetu na całą kadencję. Do tej pory obie partie ustaliły wspólnie tylko 30 mld zł deficytu na 2006 r. (liczony bez transferów do otwartych funduszy emerytalnych). PO obawiało się, że od 2007 r. PiS nie będzie miał pomysłu na dalsze ograniczanie zadłużenia. Wtedy Polska, zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej, zacznie stopniowo wliczać do deficytu budżetowego transfery do OFE. - Budżet 2007-2009 nie był przedmiotem rozmów i nie wydaje się, aby PiS był zainteresowany, żeby na ten temat rozmawiać - przyznał w rozmowie z PAP Rafał Antczak, jeden z ekspertów PO.
Rząd będzie,